1. Century Of Waste
2. Divide Et Impera
3. Reign Mother War
4. Let The World Burn
5. The Edge
6. Legion
7. Unclean Words
8. Manifesto
Rok wydania: 2014
Wydawca: Folter Records
http://www.northernplague.pl/
Są płyty, które na wstępie nie przyciągają naszej uwagi – powody tego są
jak zwykle różne. W przypadku Northern Plague chodziło o okładkę. Ta
jakoś niespecjalnie łechtała moje zmysły – stanowiła pewien próg do
rozpoczęcia znajomości z twórczością kwartetu z Białegostoku. Pewnie
gdyby nie konieczność zrecenzowania, nie poznałbym „Manifesto” w ogóle.
Stało się jednak inaczej i aż strach pomyśleć, że taki materiał mógłby
przejść obok mnie mimo chodem – czaszki w oczach…
To, co usłyszałem po uruchomieniu nośnika, od razu wzbudziło moje
zainteresowanie. Pomyślałem sobie – goście grają na światowym poziomie,
ciekawe skąd pochodzą? Po krótkim śledztwie w zasobach Internetu,
dowiedziałem się wszystkiego. Nie dość, że pochodzą z Polski to jeszcze
„Manifesto” jest ich pierwszym albumem – SZOK! Nie wiem, czym raczą się
ci młodzi twórcy, ale jedno jest pewne, niech trzymają się tej diety.
Płyta od początku do końca stoi na jednym, wysokim poziomie. Kompozycje
urzekają pomysłowością, rozmachem oraz profesjonalnym wykonaniem.
Northern Plague z powodzeniem eksploruje drapieżne obszary ekstremalnych
form metalu w technicznym wydaniu. W ich muzyce przewijają się echa
takich grup jak choćby: SepticFlesh, stary Samael, Rotting Christ, Dimmu
Borgir czy Behemoth. Dodatkowo w ich muzyce jest miejsce na elementy,
motywy stosowane w innych konwencjach (thrash, doom metal). Owe wpływy,
wtrącenia, mimo, że są wyraźnie namacalne stanowią jedynie ornamentacje,
urozmaicenie wobec przewodniej myśli stylistycznej w postaci
death/black metalu. Oprócz tego duże znacznie na „Manifesto” odgrywa
mroczny, zimny i niepokojący klimat, znamienny dla sceny skandynawskiej.
Sprzyjają temu charakterystyczny blackowy wokal, specyficzne (mocne)
brzmienie jak również monumentalna, podniosła atmosfera, która czasami
potrafi również przybrać domowo – depresyjne odcienie w stylu wczesnej
Katatonii. Tego typu smaczki sprawiają, że debiut Northern Plague nie
jest do końca jednoznaczny i przewidywalny. Nie bez znaczenia pozostaje
też podejście do komponowania, aranżacji – panowie dbają o to by w
utworach dużo się działo. Stąd obecność ciekawych rozwiązań (również
rytmicznych), motywów instrumentalnych, przemyślanych solówek
gitarowych, budowanych na odpowiednich podkładach. Ponadto grupa nie
goni do przodu na złamanie karku, choć torpedowe tempa nie są tu
rzadkością. Intensywność kompozycji, tempa są zmienne, zróżnicowane.
Oprócz szybkości znajdziemy liczne, nierzadko klimatyczne zwolnienia,
dociążenia, co dodatkowo służy wzbogaceniu atmosfery. W skrócie można
powiedzieć, że na płycie dla marazmu i stagnacji twórczej miejsca brak.
Northern Plague wytoczył potężne działo, którego niszczycielska moc z
pewnością odbije się szerokim echem na metalowej scenie. „Manifesto” to
profesjonalnie zrealizowana produkcja, która z powodzeniem może
konkurować z zachodnimi produkcjami starszych wyjadaczy. To jedna z
ciekawszych pozycji tego roku, szczególnie, jeżeli chodzi o death/black
metal (nie tylko na krajowej scenie). Kto odczuwa słabość wobec
mocniejszych brzmień ten powinien zakosztować kunsztu ekipy z
Białegostoku, żałować z całą pewnością nie będzie. Bez dwóch zdań
panowie mają świetny start – brawo!
9/10
Marcin Magiera




















































