1. Six
2. Sundown
3. The Darkness
4. Understanding
5. Some Of Them
6. Veteran
7. Give Me The Gun
8. Collect The Pieces
9. Home Of Three Ghosts
10. Yesterday (bonus track)
Rok wydania: 2012
Wydawca: Mystic Production
http://www.none-band.com/
Dziwna sprawa z tym bydgoskim zespołem. Sześć płyt na koncie, koncerty z
krajową czołówką, parę spektakularnych supportów (Machine Head,
Soulfly), występ na słynnym Wacken Open Air, bardzo dobre recenzje,
ale… jakoś to wszystko nie przełożyło się dotąd na jakąś większą
popularność. Mam na myśli popularność wśród fanów gatunku, pozwalającą
regularnie jeździć w samodzielne trasy w roli headlinera i bez problemu
zapełniać duże kluby. Czy uda się zmienić ten stan rzeczy po premierze
„Szóstki”?
Na pewno jest to kolejny udany album w dorobku grupy. Po zaskakującym,
akustycznym „skoku w bok” na „My Only Heart of Lion” (płyta poświęcona
pamięci jednego z założycieli None Aleksandra „Olassa” Mendyka, również
gitarzysty Acid Drinkers), kwintet powraca do sprawdzonej thrash/metal
core’owej statystyki. Muszę przyznać, że ostatnimi czasy na dźwięk słowa
„metal core” dostaję wysypki, ale akurat None zaskoczył mnie
pozytywnie. Jasne, wzorce są czytelne, pewne patenty ograne, ale jednak
zespołowi udało się przygotować ciekawy i zróżnicowany materiał. Na
przykład w „Understanding”, który powinien spodobać się nawet osobom,
które na co dzień taką muzę omijają szerokim łukiem. Spokojne,
zaśpiewane „czystym” głosem zwrotki kontrastują z ostrzejszym refrenem, a
końcówka to już czad na całego. Z kolei „Some of Them” miażdży ciężarem
w zwrotkach, za to w refrenach robi się bardziej, hmmm… przebojowo.
Pod numerem – nomen omen – szóstym kryje się pierwszy z moich
zdecydowanych faworytów tego albumu. Ciekawa, „połamana” rytmika,
upiorna melorecytacja, mocarny riff i ten refren… Miód dla uszu!
Faworyt numer dwa to pędzący z prędkością bolidu Formuły 1 „Collect The
Pieces”. Ale także w nim zespół zadbał o odpowiednią dawkę fajnych
melodii. No i „danie główne”: ponad ośmiominutowy „Home of Three
Ghosts”. Progressive thrash core? (ten spokojny fragment, zaczynający
się gdzieś w okolicach czwartej minuty – naprawdę uroczy)
W szkolnej skali ocen płyta może nie na „szóstkę”, ale piątkę dałoby się spokojnie wystawić (i przybić muzykom None).
8/10
Robert Dłucik
Ps. Bonusowego „Yesterday” nie powstydziłoby się parę amerykańskich
kapel uprawiających komercyjną odmianę rocka. I kolejny dowód na to, że
None również w takim balladowym wcieleniu wypada bardzo przekonująco…


















































