1. A Wanderer Without a Shadow
2. In the Hands of Progression
3. Clouds of Hills
4. Nomadeus
5. Pantocrator
6. The Graceful Abyss
7. Inconsolable Longing
Rok Wydania: 2020
Wydawca: Witching Hour
https://www.facebook.com/NomadNomadichell/
NOMAD swój nowy materiał nagrywał kilka ładnych lat. I przypuszczam, że
fakt oddania go w ręce takich fachowców jak Arkadiusz “Malta” Malczewski
i bracia Wiesławscy spowodował, że wcale tego nie odczujemy. Brzmienie
tych kompozycji jest ciepłe i organiczne. I to było moje pierwsze
spostrzeżenie po paru chwilach od załadowania krążka do odtwarzacza. Z
utworu na utwór rozdziawiona ze zdziwienia buzia zamieniała się w
potakiwanie aprobaty. NOMAD wysmażyli nowy album chyba z siarki, lawy i
gorącej smoły, a całość kiedy była jeszcze gorąca owinęli drutem
kolczastym. Wszystko jest tu bardzo plastyczne i każda kompozycja
zachowuje balans między brutalnym uderzeniem, nienużącą rytmiką i
szczyptą pozornej melodyki. Growl bywa zamieniony z przesterowanym nieco
zdehumanizowanym głosem, przez co dodany jest pewien pierwiastek
nowoczesności. Z kolei szczyptę tajemnicy powodują szepty i recytacje.
Solówki potrafią zaintrygować słuchacza, ale też zapędzają się w
niepokojące klimatycznie rejony.
Całość robi naprawdę dobre wrażenie. Wraz z klawą okładką stanowi
wydawnictwo, do którego chce się wracać. Pozwolę sobie nie faworyzować
żadnego utworu. Dla mnie ten album mógłby być jedną ścieżką. W tym
gatunku przekroczenie zaledwie półgodzinnego czasu trwania, nie jest
niczym zdrożnym, więc przy okazji „Transmogrification” nie przytłacza.
Wprost przeciwnie. Może i nie jest to materiał rewolucyjny, ale naprawdę
porządny. Poza tym oscyluje gdzieś ma pograniczu brutalnej i melodyjnej
odmiany gatunku. Dla mnie to jedna z fajniejszych death metalowych płyt
na naszym podwórku od dłuższego czasu.
Wydana pięć lat temu EPka „Tetramorph” jest częścią tego konceptu.
Wersja deluxe zawiera więc dodatkowy krążek z tym wydawnictwem. I powiem
wam szczerze, że kusi mnie położyć łapki na wersji wypasionej. Tym
bardziej że wiemy już że materiały powstały jeden, po drugim. Jeśli
natomiast sięgnęliście po tą płytę z powodu zaangażowanych w jej
stworzenie Setha, Oriona i Inferno, również się nie zawiedziecie. Jeśli
się uprzeć. Można tu znaleźć wspólne mianowniki z ich macierzystą
kapelą.
8/10
Piotr Spyra


















































