1. The Day Before
2. See You Around
3. Bad Thoughts
4. Free Your Love
5. Clouds Are Closin In
6. Right On Time
7. Stand For Me
8. Air’s Still
9. She Goes Away
10. This War
11. Before I Sleep
Rok wydania: 2012
Wydawca: Metal Mind
Myślę, że jestem jednym z wielu którzy oczekiwali na ten krążek. I
pewnie po jego przesłuchaniu okazałem się także jednym z wielu, którzy
na zespole Noko się nie zawiedli. Muzycy grupy są przykładem na to, że
czasem rozpad macierzystej formacji może stać się zalążkiem czegoś dużo
bardziej wartościowego. A przyjaźń i zamiłowanie do grania są w stanie
pokonać wszelakie przeciwności. Zabrzmiało to jak jakiś kiepski tekst z
opery mydlanej, lecz w ich przypadku tak to się zaczęło.. Na gruzach ich
dopiero co zawieszonej formacji Noconcreto perkusista Tomasz „Radom”
Radomski i gitarzysta Michał „Mały” Perkowski zawiązali grupę Noko do
której wkrótce dołączyli też wokalista Michał „Jurgen” Jaroszewicz oraz
basista Michał „Majk” Zybert. Mimo że powstali już na przełomie lat
2004/05 to zadebiutowali dopiero w czerwcu 2008 roku ale za to już po
paru miesiącach zaczęli koncertować w Wielkiej Brytanii gdzie jak
wspominają często nie dowierzano im, że są polskim zespołem. W naszym
kraju tak naprawdę o Noko usłyszano szerzej w roku 2011 za sprawą
programu Must Be The Music, gdzie prezentując zdaję się trzy utwory
podszykowane na swój debiutancki album gładko przeszli do finału. Co
prawda programu nie wygrali ale za to mieli okazję pokazać się bardzo
szerokiej publiczności. O lepszej reklamie dla zespołu można tylko
pomarzyć.
Rok po występie w programie trzymam w ręku ich debiutancki krążek
nazwany po prostu „Noko” I to wydany przez sam Metal Mind Productions co
już samo w sobie jest wyróżnieniem dla debiutującego zespołu. Tak
naprawdę jednak muzycy Noko nie mają czego się wstydzić. A i pochwalić
się mają czym. Uwielbiam takie płyty. Uwielbiam takie klimaty, „brudne”
przesterowane do granic możliwości gitary i sekcje rytmiczną wywracającą
bebechy do góry nogami. A do tego jeszcze jeżeli płyta nie jest
monotonna i nudna a i na jakąś rockową balladkę znajdzie się miejsce i
wokalista swoim głosem wszystkiego nie spieprzy, to trudno jest mi się
oderwać od odtwarzacza. Tak jest właśnie w przypadku tej płyty. Nie mam
zamiaru próbować sprecyzować gatunku w jakim poruszają się muzycy grupy
na tym krążku. Jest na niej trochę nu – metalu, grunge, hard rocka i
nawet odrobina rocka progresywnego. Wszystko bardzo dobrze przemieszane i
zagrane z kunsztem.
Jeżeli płyta „Noko” to wspólna wypadkowa zainteresowań muzycznych ludzi
którzy ją tworzyli, to wybrali na nią to co najlepsze. Próbując porównać
ich twórczość z innymi przychodzą mi na myśl zespoły takie jak np.
Faith No More, trochę Nirvany ale najbardziej mniej u nas znany
Sevendust. Płyta bardzo „amerykańska” w brzmieniu. W większości głośna,
potężna wręcz i dynamiczna. Ale i momentami spokojniejsza i bardzo
nastrojowa nie pozbawiona jednak rockowego pazura. Moi faworyci na
„Noko” to właśnie spokojniejsze kawałki: „Bad Thoughts”, „Clouds Are
Closin In” z fajnymi chórkami, „Air’s Still” czy też kończący płytę
świetnie wyciszający i łatający potrzaskane trzewia „Before I Sleep”
Zastanawiałem się jaki argument przekona Was najbardziej do zapoznania
się z tą płytą. Myślę, że „Złoty Kameleon” – nagroda publiczności
przyznawana na Festiwalu w Jarocinie którą to właśnie w ubiegłym roku
otrzymali muzycy z Noko jest najlepszą reklamą. Ja mogę być stronniczy
ale te parę tysięcy osób chyba już nie.
9/10
Irek Dudziński
















































