NO-MADS, THE – 2009 – The Age of Demise

NO-MADS - The age of demise

1. Reverend Terrorist
2. Unter Der Bar
3. The Age of Demise
4. Children of The Reich
5. Point Blank Fire
6. Nanoman
7. Last Lift Down
8. A Moment of Sobriety (instrumental)
9. Vamos!

Wydawca: Metal Mundus
Rok wydania: 2009


Trzeci album w dyskografii katowickich thrasherów, świętujących w tym roku dziesięciolecie działalności. The No-Mads wydają płyty z zadziwiającą regularnością: debiutancki „No Hush Till Thrash” ukazał się w 2003 roku, kolejny dysk „Deranged” ujrzał światło dzienne w roku 2006.

Aż dziw bierze, że grupa tak długo musiała szukać wydawcy zainteresowanego wypuszczeniem na rynek nowego materiału. „The Age of Demise” to bowiem czterdziestominutowa porcja thrash metalu na światowym poziomie. Charakterystyczne wokale Sylwii Papierskiej, która ekspresją i siłą głosu bez problemu kładzie na łopatki niejednego metalowego krzykacza, stylowe solówki gitarowe Przemka Latacza oraz precyzyjna gra sekcji rytmicznej – słowem thrash czysty niczym wzorzec węgla z Sevres.
Trzeba też wspomnieć o wkładzie realizatora Tomka „Zeda” Zalewskiego, znanego przede wszystkim ze współpracy z Comą, ale ma on także na koncie współpracę z thrashowymi i heavy metalowymi kapelami (między innymi Horrorscope i Killjoy) i zawsze potrafił odcisnąć na ich produkcjach własne, wyraźne piętno.

Świetny „Reverend Terrorist” na otwarcie, zawrotne tempo nie spada również w „Unter der Bar” – kolejnym w dyskografii zespołu „alkoholowym” kawałku zaśpiewanym w języku niemieckim. Utwór tytułowy to z kolei jedna z najdłuższych i najbardziej pogmatwanych kompozycji w historii The No-Mads.

Szczególną wymowę ma kawałek z numerem 7 – „Last Lift Down”. Powstał on po tragedii w kopalni „Halemba”, w której zginęło 23 górników. Do tej kompozycji został również nakręcony teledysk (dostępny na YouTube)

Ciekawostką jest cover Voivod „Nanoman”. Kanadyjczycy spokojnie mogliby przybić śląskiemu kwartetowi „piątki” za to opracowanie…

„The Age of Demise” kończy utwór „Vamos!” – hołd dla reprezentacji Argentyny. To zasługa Sylwii, która jest wielką fanką piłki nożnej, a rodaków Diego Maradony w szczególności.

Gdyby „Nomadsi” powstali dwie dekady temu w Niemczech, dziś pewnie byliby wymieniani jednym tchem obok Kreatora, Sodom i Destruction. A tak muszą na każdym kroku zderzać się ze smutnymi realiami „paszołbiznesu” (copyright by Czesław Niemen) znad Wisły… Pozostaje tylko życzyć zespołowi wytrwałości w graniu i kolejnych tak udanych artystycznie propozycji jak „The Age of Demise”. No i znalezienia poważnego zachodniego wydawcy, który pozwoliłby Ślązakom wypłynąć na szerokie wody. Zasługują na to…

8,5/10

Robert Dłucik

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *