CD 1:
1. Pantheon 5:37
2. Klaustrofobia 6:32
3. Amen 5:11
4. Zapowiedź – Powitanie 7:25
5. Spojżenie Za Siebie 7:51
6. Zapowiedź 0:42
7. Status Mojego Ja 8:07
8. Zapowiedź 1:47
9. Terra Deflorata 7:41
10. Sen Końca I Początku 9:51
11. Etiuda Rewolucyjna Chopina 3:15
12. Hymn O Miłości Wg. Św. Pawła 3:05
13. Jednego Serca 7:18
14. Pieśń Wojów 4:01
CD 2:
1. Klaustrofobia 5:16
2. From Cain On ( Począwszy Od Kaina ) 5:59
3. Antropocosmicus 5:09
4. Zezowata Bieda 7:16
5. Sen Końca I Początku 6:58
6. Jednego Serca 7:48
7. Ucieczka 6:48
8. Studnia 4:34
Rok wydania: 2010
Wydawca: Oskar
Po unikatowych, dla fanów Niemena wręcz bezcennych koncertowych
wydawnictwach wygrzebanych z czeluści przepastnych archiwów („41
potencjometrów Pana Jana” oraz dwupłytowego zestawu zawierającego
programy „Kattorna” i „Pamflet na ludzkość”), nastał niepokojący zastój.
Zamiast kolejnych tego typu rarytasów do sklepów zaczęły trafiać
składanki z dobrze znanymi utworami tego wybitnego Artysty. Dobrze więc
się stało, że światło dzienne ujrzała kolejna koncertowa płyta Mistrza.
Materiał ten już zdążył narobić tu i ówdzie szumu z pozamuzycznych
powodów (po szczegóły odsyłam na oficjalną stronę wydawcy) i warto
pospieszyć się z decyzją o jego nabyciu, gdyż nie wiadomo czy wkrótce
nie stanie się kolekcjonerskim „białym krukiem”…
O ile wspomniane wcześniej płyty „live” prezentowały Niemena w
improwizatorskim, jazzrockowym wcieleniu, tutaj mamy Jego portret z
dekady lat osiemdziesiątych. Materiały pochodzą ze zbiorów kuzyna
Czesława Niemena – Romualda Juliusza Wydrzyckiego. Koncert na pierwszym
dysku został zarejestrowany podczas występu w szczecińskim kinie
„Promień” w listopadzie 1984 roku. Niemen wracał wtedy triumfalnie na
krajowe estrady po kilkuletniej przerwie. Zafundował ją sobie na własne
życzenie, kiedy to po wygraniu festiwalu w Sopocie piosenką „Nim
przyjdzie wiosna” pojawiły się plotki, jakoby ten sukces zawdzięczał…
wstąpieniu w szeregi Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Niestety
nie był to jedyny afront jaki musiał znosić ze strony otoczenia. W
stanie wojennym został wręcz oskarżony o kolaborowanie z rządem
generałów… Zniechęcony i zniesmaczony atakami rozważał nawet całkowite
zerwanie z muzyką. Na szczęście wrócił… Dlaczego zdecydował się na
ten krok wyjaśnia żartobliwie sam, w długiej zapowiedzi szczecińskiego
występu.
Niemen z lat 80 to stuprocentowo samodzielny Artysta, zafascynowany
elektroniką, otoczony na scenie – wówczas imponującymi – cackami.
Słychać w tym co wówczas robił echa Vangelisa, czy Tangerine Dream, ale
Niemen również w tym wcieleniu nadal pozostaje sobą. Tego niesamowitego,
potężnie brzmiącego głosu nie sposób pomylić z kimś innym… No i wciąż
miał dobrą rękę do układania ciekawych melodii.
Mistrz zaprezentował szczecińskiej publiczności przede wszystkim
premierowe kompozycje. Część z nich pięć lat później trafiła na długo
oczekiwany studyjny krążek „Terra Deflorata”. Utwory z drugiego zestawu
zatytułowanego roboczo „Sen Końca i Początku” nigdy nie ukazały się w
skończonej, zamkniętej postaci na płycie. Szkoda…
Na pewno nie jest to łatwa muzyka. Wymaga skupienia, zagłębienia się w
gorzkie i refleksyjne – najczęściej inspirowane poezją Norwida – teksty.
Ci, dla których Niemen skończył się na „Płonącej stodole”, czy
„Wspomnieniu” raczej nie mają tutaj czego szukać dla siebie… Zresztą
spośród swoich dawnych wielkich przebojów, Niemen przypomina tylko
„Jednego serca”, oczywiście w mocno przearanżowanej wersji.
Drugi dysk ma jeszcze większą wartość historyczną. Powód? Zawiera
fragmenty koncertu Niemena w ówczesnym Berlinie Zachodnim, enklawie
bogatego Zachodu na obszarze siermiężnej Niemieckiej Republiki
Demokratycznej. Mistrz nie wystąpił tam w typowej sali koncertowej lecz
w kościele polskim. Tylko część repertuaru pokrywa się z zawartością
pierwszego dysku, w dodatku „Klaustrofobia” z 1986 roku zmieniła się
radykalnie w porównaniu z wersją o dwa lata wcześniejszą. Niezłą
ciekawostką jest także anglojęzyczny „From Cain On”, który na „Terra
Deflorata” trafił już z polskim tekstem, jako „Począwszy od Kaina”.
Oczywiście trzeba pamiętać o jednej rzeczy: jakość dźwięku odbiega od
dzisiejszych standardów. Koncert został zarejestrowany na magnetofonie
(muzyk regularnie nagrywał wówczas swoje występy). Współczesna technika
studyjna pozwala jednak zdziałać cuda i całość udało się wypolerować
tak, by zanadto nie kaleczyła uszu. Wydawca zachował się fair wobec
potencjalnych klientów umieszczając na okładce napis „official bootleg”.
Czekamy na kolejne rarytasy z archiwów Mistrza!
8/10 (za wartość archiwalną nawet 10)
Robert Dłucik
















































