1. Something in Your Mouth
2. Burn It to the Ground
3. Gotta Be Somebody
4. I’d Come for You
5. Next Go Round
6. Just to Get High
7. Never Gonna Be Alone
8. Shakin’ Hands
9. S.E.X.
10. If Today Was Your Last Day
11. This Afternoon
Rok wydania: 2008
Wydawca: Roadrunner Records
http://www.myspace.com/nickelback
Pewnie większości z nas Nickelback przede wszystkim skojarzy się z
zamęczonym niestety przez radio i telewizje utworem „How You Remind Me”.
Kanadyjczycy grają już z powodzeniem od przeszło 10 lat. Dla jednych to
ciekawa ale nie wyróżniająca się niczym szczególnym rockowa kapela
wydająca co jakiś czas album i wciskająca kolejny hiciorek na listę
przebojów, dla innych to zespół czerpiący garściami w twórczości różnych
zespołów dodający im świeżości i nowego brzmienia. Jak jest naprawdę?
Myślę, że „Dark Horse” jest płytą, która w pełni odda przesłanie jakie
Nickelback niesie w swojej muzyce. Nie ma co oczekiwać po niej
rozbudowanych solówek czy też skomplikowanej aranżacji. Zbudowano ją na
fundamencie sprawdzonych mocnych riffów, mocnego basu i podanej z
pazurem perkusji. Kawał solidnego rocka, prostego, nieskomplikowanego
podanego do bezpośredniego spożycia. Świetne melodie, energia która kipi
wręcz z głośników i żywiołowość. Niczego tu nie brakuje. To co różni
ten album od poprzedników to to, że zespół podzielił się realizacją i do
współpracy zaprosił Roberta Johna „Mutta” Langa (znanego między innymi
ze współpracy z AC/DC). Inaczej, lepiej brzmią gitary, bardzo polepszyła
się dynamika całego albumu. „Mutt” jest współkompozytorem pięciu z
jedenastu utworów. Żeby nie było nudno bardzo fajnie przemyślano układ
utworów mocno je mieszając. Mamy w kolejności dwa kawałki bardzo
dynamiczne, dwa lżejsze ale również z pazurem, dwa tnące jak brzytwa,
następnie dla złagodzenia „pościelówkę” , potem znowu dwa kawałki
mocniejsze i na koniec dla uspokojenia ponownie dwa kawałki
spokojniejsze. Ten zabieg spowodował że płyta naprawdę się nie nudzi a
przy tym mimo tego, że każdy z utworów stanowi pojedynczo doskonały
materiał na singiel to jednak świetnie broni się też jako całość.
Polecam ten album Waszej uwadze, nawet jeżeli kawałki Nickelback
puszczane gdzieś tam w radiu obrzydły wam już do granic. Bo tak naprawdę
to „Dark Horse” to świetna płyta.
8/10
Irek Dudziński
















































