NEOLITHIC – 2012/1997 – Neolithic (Ep.)

Neolithic ver2

1. 1990 Avenue
2. Night Insane City
3. Nowhen, Nowhere
4. Every Sunday People
5. Newborn – Reborn
6. The Short Human Story

Rok wydania: 2012/1997
Wydawca: Mystic
http://blackriver.pl/


Pamiętam jakim zaskoczeniem był swego czasu dla mnie ukłon rodzimego zespołu, który parał się muzyką ciężką, ale raczej melancholijną w stronę heavy metalu.
Zatrudnienie Macieja Taffa było strzałem w dziesiątkę. Zresztą w tym czasie… a może nawet chwilę później, poza granicami naszego kraju gatunek wracał do łask. Powstawały coraz to nowe zespoły grający heavy, lub jak się później okazało power metal, a starzy wyjadacze wracali do łask i przeżywali drugie kariery.

Czerwona okładka, bez charakterystycznej twarzy, już zwiastowała zmiany… Jednak ten nieco ponad półgodzinny materiał był dla mnie objawieniem. Nieważne było że został wydany jedynie na kasecie – i tak pierwszy odtwarzacz CD dostałem dwa lata później.
Historia NEOLITHIC toczyła się jeszcze przez parę dobrych lat i płyt. Niestety już bez Taffa, a i muzyka, którą prezentowała była coraz bardziej nowoczesna… i nie trafiała do mnie tak jak minialbum. Ten zresztą doczekał się reedycji jako bonus do jednego z albumów grupy – chyba na otarcie łez dla fanów tamtego okresu.
Pion decyzyjny grupy po latach, chyba stracił wiarę w szyld NEOLITHIC – i nastąpił przeszczep… powstał BLACK RIVER, który jak na polskie realia odniósł chyba sukces.

Wróćmy jednak do albumu, który doczekał się teraz reedycji z podrasowanym brzmieniem. Popracowano zresztą również nad formą. Digipack, booklet… wszystko utrzymane bardziej metalowym klimacie (no tak czerwona okładka nie była w sumie strategicznym posunięciem).
Same dźwięki jednak przez półtora dekady nie straciły nic na świeżości. Tego materiału świetnie się słucha. Kiedy wsłuchamy się, (a może to zasługa nowego brzmienia), potrafimy wyłapać sporo soczystych pianin. Wydaje mi się, że ta wersja brzmi po prostu bardziej klarownie. Chyba to właśnie klawisze to element, który najbardziej odróżnia tę płytę od produkcji BLACK RIVER.

Sześć utworów zawartych na krążku (tym razem zrezygnowano z bonusu), to gratka zarówno dla sympatyków TAMTEGO okresu działalności grupy, ale i ukłon w stronę fanów nowego zespołu Piotra Wtulicha i Macieja Taffa, ale i możliwość uzupełnienia nagrań swoich idoli. A jest nad czym się rozpływać.
Fuzja jaką stworzyła grupa kłaniając się ku nowemu brzmieniu, plus pewne typowe dla ich wcześniejszej twórczości elementy stworzyły mieszankę wybuchową. Powiem szczerze, że do dziś jest to mój ulubiony album GRUPY, a tak naprawdę zdarza mi się o BLACK RIVER myśleć jako o NEOLITHIC… w sumie trochę jednak żal tej nazwy, tej historii.

10/10

Piotr Spyra

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *