1. 1990 Avenue
2. Night Insane City
3. Nowhen, Nowhere
4. Every Sunday People
5. Newborn – Reborn
6. The Short Human Story
Rok wydania: 1997
Wydawca: Mystic
Neolithic, który na swoich dwóch pierwszych albumach obracał się w
klimatach doom metalowych, wraz z Ep, zatytułowanym tak jak zespół –
Neolithic zaskoczył wszystkich. Grupa zaprezentowała czaderską miksturę
metalu i hard rocka, pozostawiając jednak wiele charakterystycznych dla
siebie elementów. Pierwsza, najbardziej widoczna różnica w stosunku do
wcześniejszych wydawnictw to zmiana wokalisty. Piotra Wtulicha, który
postanowił skoncentrować się wyłącznie na gitarach, zastąpił Maciek
Taff, a że dysponuje on głosem jak dzwon to wiemy.
Ten mini album, w 1997 roku ukazał się wyłącznie na kasecie
magnetofonowej i pamiętam że katowałem ją niemiłosiernie. Zespół
genialnie połączył w całość rockowo-metalową motorykę z przebojowością.
Każdy utwór, który się tu znalazł jest perełką polskiego metalu i
zapewne wiele osób ucieszył fakt, ze tandem Wtulich-Taff powrócił w
zeszłym roku z albumem Black River.
Fani melodyjnego grania powinni być zachwyceni, bo jak tu nie być
zachwyconym gdy słucha się przebojowego i nośnego 1990 Avenue czy
hard-rockowego Night Insane City, w którym piszczące gitary świdrują
umysł, a zwolnienie, które zespół wkomponował w tą kompozycję wywołuje
ciarki. Trzecie w kolejności Nowhen, Nowhere to quasi ballada, która
po delikatnej zwrotce atakuje słuchacza dość bombastycznym refrenem a
klawisze pod koniec przywodzą na myśl dokonania The Doors. Równie dobrze
jest w Every Sunday People, gdzie melodia i moc koegzystują ze sobą a
głos Taffa lśni prawdziwym blaskiem. Całość zamyka najcięższy i
najmroczniejszy na tym krążku The Short Human Story, któremu najbliżej
do poprzednich dokonań zespołu. W tamtych czasach płyta ta była dla mnie
niesamowitym, ponownym odkryciem tego zespołu i totalnym zaskoczeniem. Z
wypiekami na twarzy wyczekiwałem następnego wydawnictwa i… niestety
przyszło nam trochę poczekać, a jak się potem okazało My Beautifull
Enemy, choć ciekawy to już nie było TO.
Neolithic już nie ma, pojawił się Black River i trzymam kciuki aby drugi
album tej formacji podobnie jak debiut rzucił mną na kolana. Na swoim
Ep z 1997 roku Kay już dał znać do jakiego grania go ciągnie i dobrze,
że może to realizować po bez mała dziesięciu latach od tego materiału.
9/10
Piotr Michalski

















































