1. Frajer
2. Księga życia
3. The Crowd
4. Dywan Krasnali
5. I Love You
6. Czekają
7. Powiedzieć nie
8. Marcin Luter
9. Noe
10. Latawiec Bacha
11. Fobofobia
12. Z ślepoty wyjść
Rok wydania: 2010
Co można pomyśleć biorąc do ręki płytę zespołu który nazywa się N.O.C.
(nie wiedzieć czemu mają służyć te kropki) z przewrotnym tytułem
„Frajer”. Ja pomyślałem sobie że to jakiś kolejny squad hiphopowy lub
coś w tym stylu. Jednak rzut oka na wydawcę którym w tym przypadku jest
parafia ewangelicko – augsburska w Pile wprowadził mnie w kompletne
zakłopotanie. Były dwa wyjścia. Albo mamy do czynienia z jakimś
przyzwoitym zespołem typu 2Tm2,3 albo z jakimiś oazowymi przyśpiewkami.
Tym razem jednak przyzwoitość wzięła górę.
Grupa N.O.C powstała w marcu 2006 r. w Pile. Skąd te kropki w nazwie?
N.O.C to skrót od „Nie Opuszczę Cię”. Hasło biorąc pod uwagę kto wydał
ten album bardzo kojarzące się z przekazem religijnym. Ale bez przesady.
Teksty utworów na pewno niosą ze sobą wiele przesłań, tylko że są one
przedstawione bardziej w formie życiowych porad niż niedzielnej homilii.
Co wnosi N.O.C na naszym rynku muzycznym? Na pewno dużo świeżości i
entuzjazmu. Piszą o sobie, że są zespołem wielopokoleniowym i myślę że
właśnie to sprawiło, że ta płyta jest tak bardzo energetyczna.
Zetknięcie doświadczenia starszej części zespołu z zapałem jego
młodszych muzyków musiało dać taki efekt …. „Dzieli nas nie tylko
wiek ale i sposób patrzenia na świat. Natomiast tym co nas scala jest
muzyka. Gramy bo sprawia nam to przyjemność”… Te słowa przeczytane w
ich bio na pewno najlepiej przybliżą sens istnienia grupy.
Skład zespołu to Łukasz Smółka (klawisze, wokal), Mateusz Piotrowski
(gitara) Marzena Karolewska (wokal,flet), Tomasz Wola (bas) Ewa Pitura
(wokal) Marcin Rayss (perkusja) Artur Stanilewicz (gitara) . Na płycie
każdy ma coś do powiedzenia i świetnie to brzmi jako całość. Pod
względem muzycznym płyta bardzo zróżnicowana klimatycznie. Nie brakuje
mocnych riffów, gitary momentami bardzo mocno pokazują swoje pazurki
(„Dywan krasnali”,”Frajer”,”Noe”) ale w większości jest bardzo
nastrojowo i przyjemnie. Bardzo przyjemnie. Kawałki lekko grunge’owe
przeplatają się z rockowymi, momentami nawet prog-rockowymi, pojawia się
odrobina funky („I Love you”) z kapitalnymi Hammondami w tle, nie
brakuje power ballad. Bardzo ciekawie moim zdaniem wypadła solówka w
hiszpańskim klimacie na gitarze akustycznej w tytułowym utworze,
świetnie wypadła N.O.C.-owska wersja „Marcina Lutera” z repertuaru Jacka
Kaczmarskiego, w utworze nazwanym „Latawiec Bacha” nie może zabraknąć
zapożyczenia z twórczości tego kompozytora zagranej na klawiszach.
Sympatycy doskonałych solówek na gitarach nie będą zawiedzeni. Sporo tu
tego. I to na bardzo wysokim poziomie warsztatowym. Ci co lubią grę
opartą bardziej na akordach, też znajdą tu sporo do posłuchania. W ogóle
utwory brzmią bardzo „mięsiście” i są bogato zaaranżowane. Doskonale
znajduje się w tym brzmieniu flet który użyty w doskonałej proporcji nie
rozmiękcza brzmienia ale świetnie je uzupełnia. No i same wokale.
Brzmią doskonale, czysto i perfekcyjnie zarówno w wersjach polskich jak
też i anglojęzycznych. Reasumując. Płyta „Frajer” to bardzo ciekawa
pozycja i mimo początkowych oporów, chętnie do niej wracam i pewnie nie
raz do niej wrócę. Teraz, po jej przesłuchaniu wiem co ma oznaczać skrót
N.O.C. Nie opuszczę Cię. Tak. Ten album na pewno nie pójdzie w odstawkę
a o tej grupie tak szybko nie zapomnę.
7/10
Irek Dudziński

















































