MYSTERY – 2012 – The World Is a Game

1. A Morning Rise (1:18)
2. Pride (11:28)
3. Superstar (6:59)
4. The Unwinding of Time (0:49)
5. The World is a Game (7:57)
6. Dear Someone (6:21)
7. Time Goes By (6:04)
8. Another Day (19:02)

Rok wydania: 2012
Wydawca: Unicorn Digital
http://www.unicorndigital.com/myster




Przygoda Davida Benoît z grupą Yes dobiegła końca a nagrany z jego udziałem album „Fly From Here” miał skrajnie różne recenzje (mnie osobiście przypadł do gustu). Cieszy, że artysta wrócił do macierzystej formacji i mógł nagrać kolejną płytę studyjną. Wydana dwa lata temu „One Among the Living”, należy do grupy moich ulubionych płyt z kręgu neo-proga ostatnich lat. Tym razem muzycy tworzący grupę Mystery dodatkowo się zabezpieczyli, jeśli filigranowy Davida Benoît miałby ciągotki ponownie czmychnąć z zespołu, mają teraz za perkusją człowieka, który również potrafi śpiewać, jest nim oczywiście były perkusista i wokalista Spock’s Beard Nick D’Virgilio (zmienił na tym stanowisku Steve’a Gagné).

„The World Is a Game” składa się z ośmiu kompozycji (w większości 6 – 7-o minutowych). Rozpoczyna się jednak piękną, jednominutową, instrumentalną miniaturą, której klimat kojarzyć się może z „Wind and Wuthering” Genesis. Kolejne „Pride” to już typowe, klimatyczne, ujmujące Mystery, z pięknymi, ciepłymi gitarowymi solówkami, które serwuje nam Michel St-Père W takich właśnie klimatach utrzymany jest praktycznie cały album. Okładkowa karuzela nie ma prawa zawirować tutaj w szalonym tempie, obraca się bardzo powoli, z gracją – lekko w górę, lekko w dół, lekko w górę, lekko w dół… Bez szaleństwa, bez ekstrawagancji. To bardzo delikatna jazda, ale i taka spowodować może zawroty głowy. Są one jednak bardzo przyjemne, wywołane urokiem tej delikatnej muzyki. Aby doświadczyć takich właśnie zawrotów, wystarczy wsłuchać się chociażby w przepiękną kompozycję „Dear Someone”. Nie mniej uroczy jest następny fragment, „Time Goes By”. Płytę wieńczy najdłuższa, trwająca 19 minut, równie piękna, rozmarzona suita „Another Day”.

Byłem pełen obaw, czy ta najnowsza płyta poziomem dorówna swojej poprzedniczce? Choć okładka nowego dzieła Kanadyjczyków (projekt polskiego fotografa Leszka Bujnowskiego) raczej nie przekonuje do zakupu, jednak o muzyczną zawartość możemy być spokojni. Płyta zawiera podobne pokłady muzycznych emocji, co „One Among the Living”, czy wcześniejsza „Beneath the Veil of Winter’s Face”. Może jest odrobinę mniej żarliwa, nieco bardziej stonowana, bardziej melancholijna, ale sądzę, że zwolennicy Mystery będą zadowoleni.

8,5/10

Marek Toma

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *