1. Metropolis 08:06
2. Postcard from Paris 04:31
3. Reflections 05:10
4. How am I for age? 04:58
5. Mastodont 06:15
6. Counting-out rhyme 06:53
7. Change of the seasons 07:45
8. Shortcut 06:40
Rok wydania: 2019
Wydawca: OSKAR
https://muzozoic.bandcamp.com/
Tak się złożyło, że równocześnie trafiły w moje ręce dwie bardzo
interesujące płyty, które mają ze sobą kilka cech wspólnych. Po
pierwsze oprawa graficzna – okładki obu wydawnictw stanowią figury
geometryczne. Jeżeli chodzi o samą muzykę, w obu przypadkach, mamy do
czynienia z jazzowymi klimatami. Nie jest to jednak w 100 % jazz.
Jazzowa aura idealnie miesza się w obu przypadkach z rockową ekspresją.
Jako pierwszą na recenzencki warsztat wziąłem płytę „Holograms”,
krakowskiej formacji The Seque. Z wielką przyjemnością zapoznałem się
niemal równolegle, z pierwszą pełną płytą łódzkiego tria Muzozoic,
zatytułowaną „Jazock?”. Wcześniej wydali EP-kę „Telepatologika”.
Płyta rozpoczyna się kompozycją „Metropolis”. Ta Metropolia ma wyjątkowo
„karmazynowe zabarwienie”. Pierwsze gitarowe takty brzmią jakby wyszły z
rąk Adriana Belew. Zwiewna ujazzowiona dźwiękowo aura, kreuje bardzo
intrygujący i od samego początku wciągający muzycznie świat, którego
ramy wytyczają z jednej strony King Crimson, a drugiej chociażby
Mahavishnu Orchestra. Zwiedzanie muzycznych metropolii ciąg dalszy,
kolejna kompozycja to „Postcard from Paris”. Kojarzy mi się nieco
muzycznie z Walk Aawy. Co prawda Urszula Dudziak wokalnie się tutaj nie
udziela, ale nieśmiałe wokalizy w jej stylu się pojawiają. W
„Reflection”, obok pastelowej gitary ważną rolę odgrywa sekcja
rytmiczna. Przyjemnie skupić się tutaj na partiach basu, a klawiszowe
wariacje, są tutaj trochę jakby z innej bajki. W „ How am i for Age”
pojawia się wokalne „papapapaparapaj…”. Instrumenty brzmią tak
selektywnie, że można się skupić na wychwytywaniu każdego dźwięku z
osobna, słuchając wszystkiego razem. „Mastodont” to było raczej
przyciężkawe prehistoryczne zwierzę z rodziny słoniowatych. Celna nazwa,
bo kompozycja toczy się tak, jakby był to podkład muzyczny do
przemarszu prehistorycznego ssaka. Flażolety i delikatne cykanie
talerzy, rozpoczynają „Counting-out rhyme”, spokojniejszego fragmentu
płyty. Bardziej rockowo robi się w „Change of the seasons”. Z
delikatnej ujazzowionej wiosny, zrobiło się rockowe, upalne lato. Można
usiąść w ogródku piwnym i dla ochłody z szklaneczką piwa w ręku,
posłuchać bluesa, bo w dalszej fazie wkradły się tutaj właśnie bluesowe
momenty. Płytę wieńczy kompozycja „Shortcut”, z delikatnym smooth
jazzowym feelingiem. Na początku nie szarżują tempa, ale w dalszej fazie
się rozkręcają. Ponownie świetne partie gitary basowej i bardziej
wyraziste gitarowe sola.
Czy Muzozoic gra bardziej muzykę jazzową czy rockową? Zespół znalazł swoje własne określenie – „Jazock”.
9,5/10
Marek Toma
















































