MUSIC ATELIER PROJECT – 2002 – Face To Face

1. Mao – 5:00
2. Faceless – 5:34
3. Middle ages dream – 5:32
4. The well – 7:20

Rok wydania: 2002
Wydawca: MAQ Records


Zgodnie z przysłowiem: „cudze chwalicie, swego nie znacie”, przemierzając światowe rynki w poszukiwaniu muzycznych cudów świata, nie zauważyłem, że właśnie takie (jak mawia Piotr Kaczkowski) „cudeńko”, znajdowało się blisko mojego miejsca zamieszkania, w Wojkowicach, nieopodal grodu Będzin. Z dzielnicy Piekar Śląskich (Kamienia), dosłownie rzut kamieniem na drugą stronę rzeki Brynicy. Tam właśnie zaistniało zjawisko o nazwie Music Atelier Project.
Ten muzyczny materiał powstał w 2002 roku, do moich rąk nie wiedzieć czemu trafił dopiero dzisiaj. Inne, mądre przysłowie mówi jednak: „lepiej późno niż wcale”.
Owo muzyczne wydawnictwo zawiera jedynie 4 utwory, ale za to jakie!!
Od pierwszego wysłuchania, oniemiałem. I proszę, jeśli ktoś zna historię tej grupy, niech mi wytłumaczy, jak to się stało, że po nagraniu tak świetnego materiału zespół nie zaistniał na rodzimym rynku muzycznym? Dlaczego nie pokusił się o nagranie pełnego długogrającego albumu ?

Muzyka zawarta na Ep-ce powinna zadowolić zarówno miłośników neoprogresywnych dźwięków jak i zwolenników nieco cięższego, progmetalowego grania. Praktycznie każda z tych czterech muzycznych perełek mieni się innym odcieniem.
Pierwsza z nich – „Mao”, to kompozycja o dość szybkim tempie, gitarowe wyczyny „Jamesa” robią wrażenie, jak również basowe pulsacje którymi popisuje się „Maku”.
Kolejna kompozycja – „Faceless”, również skrzy pięknymi gitarowymi solówkami, kojarzącymi mi się nieco z grą Gary Chandlera z grupy Jadis, w dalszej części utworu znalazł się i „camelowo brzmiacy flet, i przepiękne „plamy” klawiszowe. Duże słowa uznania dla Zioła – świetny wokal. Praktycznie można by tej kompozycji słuchać na okrągło, bez obawy że nam się znudzi.
Dalej mamy kompozycję: „Middle Ages Dream”. Rozpoczyna się bardzo lirycznie, niezwykle ciepłą barwą klawiszy. Ten klawiszowy motyw kończy również ten najbardziej rozmarzony spośród wszystkich utworów, spinając go jakby muzyczną klamrą.
I ostatnia perełka na płytce: „The Well”. Ten numer z kolei powinien zadowolić zwolenników bardziej progmetalowych klimatów, a to za sprawą gitarowych akordów, są zdecydowanie cięższe niż w pozostałych utworach. Romek Malina – klawiszowiec zespołu, również podchodzi tutaj bardziej ekspresyjnie do swych keybordowych zestawów.

Muzyka zawarta w tych zaledwie czterech utworach, posiada niezwykłą moc, która powoduje że chce się do nich wracać, a ich różnorodność pokazuje jak niezwykły potencjał tkwił w tym projekcie.
Jeśli niniejsza recenzja zachęciła Was do zapoznania się z muzyką Music Atelier Project, zapraszam do odwiedzenia strony: www.informer.netpol.pl, na której można wysłuchać pliki mp3, owych czterech utworów.
Bez wahania stawiam mocna dziewiątkę. Należy jedynie żałować, że projekt ten nie doczeka się pełnej płyty długogrającej.

9/10

Marek Toma

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *