MUSEO ROSENBACH – 2013 – Barbarica

1. Il Respiro Del Pianeta
2. La Coda Del Diavolo
3. Abbandonati
4. Fiore Di Vendetta
5. Il Re Del Circo



Rok wydania: 2013
Wydawca: Immaginifica
http://www.museorosenbach.com/home.html



Ależ piękna niespodzianka ze słonecznej Italii! Przyznam szczerze, że prędzej spodziewałbym się wygrania piłkarskiej Ligi Mistrzów przez polską drużynę niż nowego materiału podpisanego nazwą Museo Rosenbach. I to tak dobrego materiału!

Grupa debiutowała ponad… czterdzieści lat temu. Należała do szerokiej ławy włoskich kapel zafascynowanych brytyjskim rockiem progresywnym. W 1973 roku opublikowała płytę „Zarathustra”, prawdziwą perłę w koronie albumów znad Tybru. Tytułowa suita to po prostu muzyczny majstersztyk. Kto nie wierzy, niech poszpera i przekona się na własne uszy…

Ale już w 1974 roku zespół rozpadł się, by niespodziewanie przypomnieć o sobie pod koniec stulecia. Niestety w sesji albumu „Exit” nie wziął udziału oryginalny wokalista Stefano Galifi. Na „Barbarice” na szczęście już słychać ten charakterystyczny, praktycznie nie nadszarpnięty zębem czasu głos. Ze składu, który nagrywał „Zarathustrę” mamy jeszcze dwóch muzyków: założyciela grupy Alberto Moreno (odpowiedzialnego za partie basu i melotronu) oraz perkusistę Giancarlo Golziego. Czyli całkiem niezły procent, jak na formację, która debiutowała w czasach kiedy Polacy byli znaczącą siłą światowego futbolu, że jeszcze raz posłużę się piłkarskim porównaniem…

To może teraz już o samej płycie. 5 kompozycji – nieco ponad 40 minut muzyki. Tyle zwykle umieszczano na winylach w złotej dla progrocka dekadzie lat siedemdziesiątych. Panowie witają się ze słuchaczami mocnym akcentem – ponad trzynastominutową, wielowątkową kompozycją „Il Respiro Del Planeta”. Jest w niej miejsce zarówno na symfoniczny patos i rozmach, balladowe fragmenty (do których język Petrarki i mistrza Leonarda został po prostu stworzony), prawdziwie rockowy pazur, jak i wstawkę utrzymaną w klimacie tradycyjnej muzyki włoskiej. W tym miejscu zrobię od razu przeskok do drugiej najlepszej kompozycji w zestwie, która efektownie spina klamrą ten album. „Il Re Del Circo” – to prawdziwe „grande finale”, kolejne cudeńko w dość skromnym dorobku Museo Rosenbach. Solenny nastrój, fajnie budowane napięcie i pełna patosu kulminacja w finale.

Pozostałe utwory również trzymają wysoki poziom, to progrockowe granie w starym, dobrym stylu! (zwłaszacza urzekające „La Code Del Diavolo”). „Barbarica” działa jak wehikuł czasu. Warto do niego wsiąść i dać się ponieść muzyce włoskiego zespołu…

9/10

Robert Dłucik

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *