MR. BIG – 2011 – What if…

1. Undertow
2. American Beauty
3. Stranger In My Life
4. Nobody Takes the Blame
5. Still Ain’t Enough for Me
6. Once Upon a Time
7. As Far As I Can See
8. All The Way Up
10. I Won’t Get In My Way
11. Around The World
12. I Get The Feeling
13. Unforgiven (bonus)

Rok Wydania: 2011
Wydawca: Frontiers Records
http://www.myspace.com/mrbigmusic


Pamiętam jak dziś miny wielu ludzi na koncercie Scorpions, kiedy panowie dawali do pieca, a gro publiczności znała jedynie ich repertuar ze składanek typu Best of Ballads. Podobny odsetek fanów ma więcej zespołów, których zmorą jest jeden z hitów. Nowa płyta MR.BIG będzie dla takich odbiorców siarczystym policzkiem. Zespół postanowił iść inną drogą niż choćby ich ziomale z Bon Jovi i dla pieniążków nie nagrał miałkiej płyty opartej na akustykach i melodiach przytulańcach.

Obecne oblicze zespołu to klasyczny hard rock, z jednej strony amerykański do szpiku kości, momentami podszyty bluesrockiem i typowymi efektami gitarowymi dla rockowej estetyki zza oceanu. Jednak w całości słychać głód wspólnego grania i niesamowitą energię, jaką zespół potrafi ponownie po tak wielu latach wykrzesać.

Oczywiście na płycie nie zabrakło ballad, czy utworów spokojniejszych. Ale jeśli bierzemy pod uwagę całość wrażenia jakie robi album, schodzi to na dalszy plan. A co najważniejsze ballada nie została wybrana na singla. I za to – szacuneczek.
Nieco bulwersuje mnie kiedy zespół z tak dobrym wokalistą, jak Eric Martin używa przesterów na wokalach. W tym przypadku ma to miejsce kilkukrotnie – zupełnie niepotrzebnie. Ale z drugiej strony to efekt, który pozornie dodaje nowoczesności i pazura, a w dalszej perspektywie nie jest uciążliwy.
Mimo pewnych zastrzeżeń, a nawet pojedynczych utworów które do mnie nie trafiają, album robi wrażenie lepiej niż pozytywne za sprawą przeważającej ilości utworów dobrych, a nawet kilku rewelacyjnych.
Do moich zdecydowanych zaliczę promujący album – Undertow i świetny I Won’t Get in My Way.
A całą płytę mimo pewnej sinusoidy nastrojów spowodowanej ukierunkowanym gustem określić muszę jako solidną. Słucha jej się wyśmienicie.
Kręcić nosem mogą ludzie, którzy stronią od łagodnych dźwięków czy też stricte amerykańskich brzmień w hard rocku. Jednak nawet mimo takich inklinacji wrażenie odnośnie całego albumu na pewno będzie pozytywne, a MR.BIG mile zaskoczy niejednego starego fana.

A – zapomniałbym… okładka do chrzanu.

7,75/10

Piotr Spyra

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *