MORODH – 2014 – The World Of Retribution

1. Desperation
2. Ritalin
3. Regret
4. Fatality
5. Desolation
6. The End
7. Loneliness
8. Lie


Rok wydania: 2014
Wydawca: Witching Hour Productions
http://morodh.ragnaar.com/



Przełom grudnia/stycznia z założenia powinien weselić człowieka, napawać go optymizmem, choć z roku na rok konsumpcyjno – destrukcyjne otoczenie coraz agresywniej stara się wykoleić pokoleniowy system wartości i niestety robi to z powodzeniem. W tym czasie rockowy świat lekko wyhamowuje by za kilka tygodni znów ruszyć z kopyta. Media atakują nas potokiem wszelakich (nierzadko asłuchalnych) przeróbek kolęd, po raz wtóry powtarzane są hity kinematografii świątecznej, nie wspominając już o torpedowaniu irytującymi blokami reklamowymi (pewna pani obniżająca ceny budzi u mnie niepokojące mordercze wizje). To wszystko sprawia, że nierzadko stoimy przed silną pokusą zdematerializowania odbiornika. Dlatego kiedy ten lukrowany syf osiąga niebezpieczny poziom warto wykonać zwrot i posłuchać czegoś, jak nie starego to nowego. Ja postawiłem na opcję nr dwa.

Tak też w świąteczne dni zagościł u mnie wydany końcem listopada „The World Of Retribiution”, płytowy debiut formacji zza wschodniej granicy. Mowa o grupie Morodh pochodzącej z kraju rządzonego przez specyficznego jegomościa, który z egoistycznych pobudek, w białych rękawiczkach najeżdża sobie sąsiednie państwa nie licząc się z nikim i niczym. To właśnie jego wyczyny zaowocowały zanikiem dobrych wieści ze wschodu, dlatego pojawienie się „The World Of Retribiution” tym bardziej raduje moje serce. Jednak z tą radością w przypadku tego wydawnictwa można mieć poważne problemy.

Już na wstępie uwagę przykuwa ciekawa, a do tego klimatyczna okładka utrzymana w odcieniach przygnębiającej szarości. Jej prezencja z jednej strony nasuwa skojarzenia wobec specyfiki progmetalowej, a z drugiej strony przywołuje na myśl ducha szwedzkiej Katatonii. Rozmazana wizja miastowego życia robi jak najlepsze wrażenie i odpowiednio podsyca ciekawość odnośnie dźwięków.

Te stanowią skompensowany ładunek depresji, smutku i przygnębienia, zarówno warstwie muzycznej jak i (szczególnie) tekstowej. „The World Of Retribiution” to przejaw niezadowolenia z otaczającego świata, dezaprobata życia. Panowie poprzez muzykę, teksty dali upust emocjom, przemyśleniom i choć nie jest to pakunek radosny to jego forma, styl i wykonanie mają sens. Depresyjna mikstura Morodh w znaczący sposób przypomina wcześniejsze dokonania wspomnianej wyżej grupy Katatonia z czasów „Brave Murder Day”. Nie jest to jednak stylistyczna kalkomania, żerowanie na cudzej własności. Rosjanie mimo wielu punktów wspólnych dają wiele od siebie zarysowując wokół siebie podwaliny własnego oblicza.

Ich muzyka to atmosferyczne połączenie elementów znamiennych dla takich gatunków jak choćby black, post, doom metal w mrocznym wydaniu. Zespół korzysta przy tym z typowo rockowego instrumentarium, z dala od elektronicznych zdobników. Wyjątek stanowi „The End”, gdzie pozwolono sobie na fortepianowe akcenty. Zawartość krążka jest spójna, przejrzysta, wyrównana przez co nie da się wyróżnić nań specjalnych faworytów. Płyty powinno słuchać się wyłącznie kompleksowo.

Całość rozpoczyna depresyjno – smyczkowy wstęp, który po chwili przeradza się monumentalną ścianę nieskomplikowanych dźwięków. Muzyka jest zwarta, stanowi ją zbity masyw gitar zmieszanych z gęstą pracą niespiesznej sekcji rytmicznej, którą cementuje rozmazane brzmienie. Urozmaiceniem całości są gitarowe ornamentacje pozornie odciążające depresyjną atmosferę. Przywołują one na myśl wczesne dokonania choćby takich grup jak Paradise Lost, Anathema czy My Dying Bride. Zespół świadomie (lub nie) przenosi słuchacza w lata 90 – te, kiedy to scenę rockową podbijały melancholijne brzmienia, choć ów podróż nie jest wyłącznie oparta na tym co minione.

Nad całością rozpościera się złowieszczy blackowy growl Astarotha nadający całości dodatkowej głębi, zimna i mroku. W kwestii wokalnej zdarzają się pewne niespodzianki i tak też przy okazji ujmującego „Fatality” czy też fragmentarycznie podczas „Regret” pojawiają czyste partie wokalne nasuwające skojarzenie wobec Anathemy z okresu „The Silent Enigma/Eternity”.

„The World Of Retribiution” to album, któremu warto poświęcić swoją uwagę. Zwolennicy muzycznego mroku lat 90 – tych, a dokładniej wczesnej twórczości takich grup jak Moonspell, Katatonia, Paradise Lost, My Dying Bride, Opeth czy Anathema powinni ulec czarowi Morodh. Płyta nie przełamuje granic, nie wprowadza muzycznych rewolucji ale też nie jest gnuśnym oddechem przeszłości. To teraźniejsza hybryda inspirowana minionym, przekazywana według obecnych reguł. Płyta mimo depresyjnego charakteru, absencji oznak radości wciąga, w pewien sposób nawet uzależnia, co dla niektórych może okazać się mało bezpieczne…

8/10

Marcin Magiera 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *