1. The Earth 08:16
2. Cienie 04:33
3. Higher & Higher 04:13
4. The Rain 06:02
5. The Colours Of The Night 05:44
6. Flowers 04:20
7. The Last Of The Mohicans 07:54
8. No More Suffer 03:13
9. Visions Of Life 05:58
Rok wydania: 1997
Wydawca: Ars Mundi
Ponad dekadę temu było kilka programów muzycznych traktujących o muzyce metalowej. Na niektóre audycje radiowe czekało się z wypiekami na twarzy, bo było to najlepsze miejsce na usłyszenie nowości…
Wówczas coraz lepiej miała się muzyka mroczna, powstawały kolejne czasopisma muzyczne, a istniejące umacniały się na rynku… triumf święcił death, black i doom metal…
W takich czasach i okolicznościach zespół Mordor zaskoczył swoim kolejnym albumem. Rezygnując z growli i osądzając swoja muzykę w progresywnych klimatach.
Nie pamiętam czy najpierw usłyszałem kawałek Higher & Higher w radio, czy zobaczyłem teledysk. Niewątpliwie jednak zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Mało tego ten utwór mógł u mnie lecieć w kółko! Trochę czasu upłynęło zanim zdobyłem kasetę The Earth.
I tu nastąpiła mała konsternacja. Nie tyle, że muzyka nie przypadła mi do gustu, ale spodziewałem się albumu bardziej progpowerowego. Na The Earth mamy do czynienia z dziewięcioma utworami, (w tym jednym w języku polskim). Jak na tamte czasy album zaskakiwał produkcją. Utwory były dopieszczone, smaczki typu padający deszcz, czy odgłosy burzy wmiksowane były bardzo umiejętnie i ciekawie. Klimatyczne, kosmiczne klawisze to kolejny charakterystyczny element albumu. Dzięki tym zabiegom w wolniejszych momentach klimat robił się bardziej prog rockowy…
Na The Earth znalazły się ciekawe kompozycje. Dobre melodie, niebanalne aranżacje. Brzmienia ówcześnie kojarzone z cięższą muzyką zostały przeszczepione na grunt muzyki progresywnej. Reprezentatywnym dla całej płyty byłby chyba utwór The Last of the Mohicans. Zmienny ciekawy i klimatyczny, jednak z powodu czasu jego trwania, zrozumiałym jest, że nie został utworem promującym album.
Od poprzedniego albumu zespół mocno ewoluował. To co zauważa się od razu, to rezygnacja z growli. W tym momencie trzeba powiedzieć, że wokal zbierał największe baty, za swoją niewielką rozpiętość skali… jednak muszę przyznać, że jego barwa zawsze mi odpowiadała.
Album należy do płyt które pozostawiają po sobie nastrój melancholii, nawet mimo obecności szybkich i ciężkich utworów. Mordor bardzo ciekawie balansuje na granicy prog metalu i art rocka. Na uwagę zasługują świetne gitarowe solówki, które zaskakują technicznie, a do tego świetnie urozmaicają utwory.
The Earth to bardzo dobry album. A w związku z tym, że ktoś, komu pożyczyłem płytę z 10 lat temu… do dziś mi jej nie oddał, będę zmuszony kupić album ponownie. Uważam jednak, że warto mieć go w swojej płytotece, choćby dla takich utworów jak Higher & Higher czy The Rain.
Obecnie brzmienie nie robi już takiego wrażenia jak 10 lat temu, a i barwa głosu wokalisty mogłaby być lepsza… jedank w dalszym ciągu bardzo lubię tę płytę.
8,5/10
Piotr Spyra



















































