1. Bio
2. Off
3. Sex
4. Kiedy myśli mi oddasz
5. Lili
6. Ciężar
7. Col
8. Asuu
9. Sensitive
10. Zabić siebie
11. Roads
12. Kołysanka
13. Meren-Re
14. Off
Rok wydania: 2018
Wydawca: Moonlight
http://moonlightband.pl/
Pamiętam, ze pod koniec lat dziewięćdziesiątych, swoim debiutanckim
„Kalpa Taru” (1996r.) zwrócili uwagę całkiem pokaźnej rzeszy osób a
„Strach” czy „Ekstaza Milczenia” do dziś jestem w stanie zanucić! Do
dziś też mam na CD kolejny w dyskografii „Meren Re”. Niestety w zasadzie
na tym krążku moja „znajomość” z dźwiękami Moonlight się zakończyła.
Gdzieś słyszałem pojedyncze utwory, ale zdecydowanie zespół wypadł poza
krąg moich zainteresowań. W międzyczasie grupa wydała kilka krążków
(oddalając się jednak od gotyckich nieco art. rockowych klimatów w
kierunku dźwięków bardziej nowoczesnych, przesyconych elektroniką),
zdążyła się rozpaść (w niezbyt przyjaznej atmosferze), reaktywować i po
trwającej 12 lat przerwie wydać nowy album, który całkiem niedawno
trafił w moje ręce.
„Nate” to jak pisze sam zespół: „ponowne muzyczne narodziny”,
Moonlight powrócił i z Danielem Potaszem w składzie postanowił o sobie
przypomnieć! Na nowy album składa się aż 14 utworów, w tym cztery to
nowe wersje kawałków znanych z wcześniejszych wydawnictw. Pozostałe to
premierowy materiał uświadamiający, że Moonlight z roku 1996 i ten z
roku 2018 to w zasadzie dwa różne zespoły, które spina tylko jeden
element – niezwykły głos Mai Konarskiej. Na „Nate” zespół nie boi się
wyrazistych beatów i elektronicznych podkładów, ale dla równowagi
serwuje słuchaczowi dźwięki pianina, kontrabasu, fletu czy tajemniczego
instrumentu zwanego duduk. Co ciekawe mamy tu też całkiem spore grono
wokalistów, że wymienię jedynie Łukasza Drapałę z grupy Chevy.
To zróżnicowany krążek gdzie obok siebie znajdują się rytmiczny „Bio”,
podszyty industrialem „Asuu” czy delikatne i nastrojowe „Kiedy myśli mi
oddasz” oraz „Kołysanka”. W „Sex” pojawia się nawet dość konkretny
gitarowy riff, ale obecnej muzyki Moonlight na pewno nie można już
nazywać gitarową.
„Nate” to bardzo porządny powrót. Może i nie jest to płyta przełomowa i
wyjątkowo odkrywcza, ale biorąc pod uwagę, że jeszcze parę lat temu nie
było szans na reaktywację to cieszy, ze Moonlight jest znów z nami i
czaruje swoją muzyką!
7/10
Piotr Michalski














































