MJUT – 2011 – Akcja Ratowania Ślimaków

Mjut - 2011 - Akcja Ratowania Ślimaków

1. Białe łóżko
2. Robert naszym mistrzem
3. Najlepsza piosenka na płycie
4. Prawdziwi młodzi rebelianci
5. Do końca wszystkiego
6. Zorientowani na sukces
7. Koni
8. Akcja ratowania ślimaków
9. Szofeo
10. Miss świata piękności
11. Robert naszym mistrzem

Rok wydania: 2011
Wydawca: Mystic
http://www.myspace.com/mjutband


Grupa Mjut powstała we wrześniu 2004 r. w Działdowie. W marcu 2006 r. powstało pierwsze demo a zespół na stałe przeniósł się do Trójmiasta. W styczniu 2007 r. piosenka „Do końca wszystkiego” znalazła się na składance autorstwa Piotra Kaczkowskiego „minimax pl 4”. Efektem końcowym jest płyta o wielce zaskakującym tytule „Akcja ratowania ślimaków”. Przyznacie sami, że jeżeli zespól nazywa się Mjut i nagrywa album o takim tytule to nie może to być szablonowa muzyka… i tak też jest w tym przypadku.

…ten zespół jest trudny do rozgryzienia niczym Enigma. To w wielkim skrócie… a w szczegółach? Dawno nie słuchałem muzyki tak wymagającej. Mieszanka post rocka, psychodelii i elektroniki, którą serwuje zespół tworzy miksturę tyleż intrygującą co dość trudną w odbiorze. To dźwięki niezwykle wysublimowane. Krążek z jednej strony przepełniony jest ciepłymi akustycznymi brzmieniami, z drugiej brudnymi i zimnymi. To kilkadziesiąt minut spokojnych, klimatycznych dźwięków podpartych polskimi tekstami. Słychać, że muzycy posiadają sposób na grę i swój własny, unikalny styl. Czy jest to instrumentalny „Robert naszym mistrzem” czy stosunkowo „mocny” (choć to nie najlepsze określenie) „Prawdziwi młodzi rebelianci” to słychać, że to wciąż ten sam zespół. W najbardziej radiowym „Do końca wszystkiego” pojawia się intrygujący refren a już kolejny „Zorientowani na sukces” powinien spodobać się fanon Nosound (gdyby nie mnogość elektroniki to właśnie włoski Nosound wskazałbym za jakiś tam punkt odniesienia do twórczości Mjut).

Przyznaję, że potrzebowałem co najmniej trzech przesłuchań aby móc sobie poukładać w głowie te dźwięki. Następnych dwóch aby zacząć wyłapywać kolejne smaczki i co najważniejsze, każdy kolejny kontakt z tym wydawnictwem powoduje, że wydaje się ono ciekawsze niż za poprzednim razem. Zaskakujący to i intrygujący debiut. Muzyka nieszablonowa i idealna do słuchania wieczorami…. pierwszy wydawniczy krok Mjut wypada co najmniej dobrze.

7,5/10

Piotr Michalski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *