Wacken 2012
1. Ghouldiggers
2. No “W”
3. Rio Grande Blood
4. LiesLiesLies
5. 99 Percenters
6. Life Is Good
7. Waiting
8. Relapse
9. New World Order (N.W.O)
10. Just One Fix
11. Thieves
Wacken 2006
1. Fear Is Big Business
2. Senor Peligro
3. No “W”
4. Rio Grande Blood
5. The Great Satan
6. Waiting
7. LiesLiesLies
8. Worthless
9. Wrong
10. New World Order (N.W.O)
11. Just One Fix
12. Thieves
13. Khyber Pass
14. Psalm 69
Rok wydania: 2013
Wydawca: UDR Music
http://www.thirteenthplanet.com/ministry/
Al Jourgensen to mistrz ściemy. O ile mnie pamięć nie myli parę lat
temu zapowiedział „ostatnią płytę” i definitywne zamknięcie rozdziału
pod nazwą Ministry. Opublikował nawet koncertówkę ze słowem „Adios” w
tytule. W wywiadach deklarował, że odejdzie na emeryturę razem ze
znienawidzonym prezydentem USA George W. Bushem. Swoją drogą trzeba mieć
niezłego hopla, by jednemu politykowi poświęcić aż płytową trylogię…
No ale Busha juniora już dawno w polityce nie ma, Obama miłościwie
panuje drugą kadencję, tymczasem Mr. Jourgensen zdążył reaktywować
kapelę, nagrać kolejną płytę studyjną, a teraz rzuca na rynek nowy album
„live”.
Koncert – identycznie jak „Relapse” – rozpoczyna się kawałkiem
„Ghouldiggers”. Po absolutne (wówczas) nowości lider i spółka sięgają
jeszcze dwukrotnie. Generalnie show z festiwalu Wacken prezentuje
oblicze Ministry z XXI wieku. Cóż, mój romans z muzyką Amerykanów
skończył się mniej więcej na wysokości „Filth Pig” (czyli w połowie lat
dziewięćdziesiątych), nie będę też oryginalny pisząc, że wciąż
najchętniej wracam do kultowego albumu „Psalm 69: The Way To Succeed And
The Way To Suck Eggs”. (późniejsze płyty znam raczej z dziennikarskiego
obowiązku). Przeto setlista koncertu z Wacken nie rzuciła mnie na
kolana. Antybushowskie fobie lidera obchodzą mnie tyle co zeszłoroczny
śnieg, a szlachetne starocie – w skromnej dawce – pojawiają się dopiero
pod koniec występu.
„Enjoy The Quiet…” (kolejna fajna gra słów Jourgensena) dużo lepiej
broni się od strony wizualnej. Ten koncert naprawdę fajnie się ogląda.
Efektowna oprawa świetlna plus filmy i animacje emitowane na dwóch
dużych telebimach przydają smaku tym 11 kawałkom. Bez całej tej otoczki
trudno byłoby uniknąć monotonii, bo ściana dźwięku generowana przez
sześcioosobowy skład Ministry może robić wrażenie, jednak na dłuższą
metę jest ździebko męcząca. O czym przekonuje zresztą trzeci dysk tego
wydawnictwa, na który trafił koncert (w wersji audio) z Wacken sprzed 7
lat. Dobrze, że ten występ również można zobaczyć – został zamieszczony w
sekcji bonusów. Warto, mimo bootlegowej jakości obrazu i dźwięku. Skład
inny (między innymi na gitarze Tommy Victor z zasłużonego dla
alternatywnego grania zespołu Prong) i zestaw utworów chyba nawet
odrobinę ciekawszy niż w 2012 roku…
„Enjoy the Quiet…” nie wyróżniałby się niczym szczególnym w dyskografii
legendy metalu industrialnego, gdyby nie jeden, niestety smutny fakt:
niedługo po ubiegłorocznym występie w Wacken zmarł Mike Scaccia –
wieloletni gitarzysta Ministry. Lider zapowiedział w związku z tym, że
„Relapse” (na którą muzyk zdążył jeszcze zarejestrować swoje partie) ma
być ostatnią studyjną płytą zespołu. Kurcze, jakoś mu nie wierzę…
6/10
Robert Dłucik



















































