1. Zero
2. Visions
3. Memories
4. The Civilization
5. Heptagon
6. The End Of Everything
7. Utopia
8. Seven
Rok wydania: 2014
Wydawca: Revalve Records
http://www.mindcontrolband.com/
Kolejna gatunkowa hybryda? Dokładnie tak – pochodzący z Włoch Mind
Control jest grupą, która stylistycznie nie jest do końca jednoznaczna.
Inna sprawa to fakt, że panowie na chwilę obecną nie są jeszcze zbytnio
rozpoznawalni. Jednak ten stan rzeczy już niebawem powinien ulec zmianie
za sprawą ich debiutanckiej płyty. Stanowi ona mocne wejście do
metalowego świata, cios, którego impet uderzenia na pewno pozostawi po
sobie ślad.
„Heptagon” to pierwszy album Mind Control i kto zakosztuje muzycznych
możliwości Włochów, ten prawdopodobnie poczuje się lekko zdziwiony
faktem, że to jednak debiut. Płyta oprócz fachowej produkcji i równie
profesjonalnej realizacji posiada po prostu ciekawe, dojrzałe
kompozycje. Te posiadają sowity ładunek energii, mocy, a wszystko
zaprezentowane jest w sposób intensywny, nowoczesny. Nie brakuje
szybkości, ciężaru, pazura jak również wysublimowanych i ambitnych
rozwiązań pokroju Dream Theater. W skrócie „Heptagon” można określić
jako zderzenie dwóch konwencji – mikstura której głównymi składnikami
są; szeroko pojęty metalcore i progmetal. Żeby tego było mało, Mind
Control serwuje wiele niespodzianek pozwalając sobie na obecność
elementów znamiennych dla innych gatunków muzycznych. Tak też przy
okazji „Memories” zostajemy wystawieni na działanie flamenco, innym
razem (The Civilization) zespół raczy nas jazzowymi motywami, a znowu w
„Utopia” pojawia się atmosfera wyjęta ze sztuki filmowej. Takie smaczki,
stylistyczne wtrącenia dodają całości innego wydźwięku, oblicza. Dzięki
nim wydawnictwo staje się dużo bardziej urozmaicone, choć i bez nich,
„Heptagon” byłby daleki od stagnacji.
Innym elementem znacząco odciskającym swoje piętno na różnorodności
stanowią wokale. W tej materii panuje swoisty dualizm; oznacza to
równorzędne współistnienie dwóch przeciwstawnych biegunów. Obok
drapieżnych growli, (niezależnie) pojawiają się czyste wokale. Niby nic
nowego, a jednak – oba sposoby śpiewania są traktowane na równi, żaden
nie jest marginalizowany. Może zyskuje na tym oryginalność zespołu,
jednak nie jest to do końca trafione rozwiązanie. Czasem to
współistnienie irytuje, i coś mi się wydaje, że rezygnacja z
poszczególnych partii mogłaby przynieść pozytywne rezultaty.
Instrumentalnie Mind Control stoi na wysokim poziomie. Warsztatowo
wszytko pracuje jak należy stąd też, nietuzinkowe pomysły i możliwość
ich realizacji. Na „Heptagon” dzieje się wiele i jedyne, do czego można
mieć pewne zastrzeżenia to nośność samych kompozycji. Brakuje nieco
pierwiastka melodyjności, motywów, które po kilku odsłuchach będą
kołatać w głowie.
Podsumowując, debiut Włochów robi jak najbardziej pozytywne wrażenie,
zarówno w kwestii graficznej jak i muzycznej. To połączenie
nowoczesności, energii instrumentalnego kunsztu i aranżacyjnego
bogactwa. Dla kogo ten album? Dla tych, którym w metalcore brakuje
rozbudowanych, technicznych łamigłówek oraz dla tych, którym w
progmetalu za mało ciosu. „Heptagon” to płyta warta obadania,
poświęcenia cennego czasu – rzecz na poziomie! Fani Soilwork, Halcyon
Way, nowej twórczości James LaBrie czy też metamorfozy rodzimego
Animations, mogą zaczynać poszukiwania.
7,5/10
Marcin Magiera
















































