1. Tipping Point
2. I Don’t Care
3. Hey, God?!
4. Let There Be Shred
5. Puppet Parade
6. Another Bad Day
7. Made To Kill
8. Obey The Call
9. I Am War
10. The Last Note
11. Ride The Lightning (Bonus Track)
Rok wydania: 2025
wydawca: Frontiers Rec
MEGADETH podobno definitywnie kończy swój żywot a jego zwieńczeniem ma być biały album bez tytułu (tylko ja mam jakieś skojarzenia z czarnym albumem, również bez tytułu pewnego znanego zespołu?). No dobra, na okładce jest Vic Rattlehead więc nie jest tak całkiem biała, ale kolor ten aż kłuje w oczy…
Jakie więc jest to wydawnictwo? To porządny album – krążek, który powinien przypaść do gustu fanom MEGADETH – krążek, który jest swego rodzaju podróżą przez kolejne etapy w historii zespołu. Nie ma tu może tej niezwykłej metalowej przebojowości z okresu od „Rust in Peace” do „Youthanasii”, ale to kawał konkretnego łojenia. Już otwierający całość „Tipping Point” aż skrzy się od wirtuozerskich popisów i wysokiego tempa. „I Don’t Care” utrzymany jest w jakimś takim łobuzerskim klimacie a „Hey, God?!” momentami wydaje mi się być ukłonem w stronę „Symphony of Destruction”. Okres „Rust in Peace” przywodzi na myśl „Let There Be Shred”, ale dla odmiany kolejny, „Puppet Parade” to klimaty z „Cryptic Writings”. „Another Bad Day” to średnie tempa, melodyjny refren i ukłon do „Youthanasii” a „Made To Kill” rozpoczyna perkusyjna kanonada zapowiadająca metalową jazdę bez trzymanki. „Obey The Call” to echa „Countdown to Extinction” a w „I Am War” Dave Mustaine daje upust swoim muzycznym fascynacjom i skręca w stronę hard rocka. Część z materiałem autorskim kończy udany „The Last Note” z klimatycznym otwarciem, akustycznymi gitarami i melodeklamacją w zakończeniu. Na sam koniec zespół umieścił cover Metalliki „Ride the Lightning” i… może lepiej jakby go tu nie było, bo o ile instrumentalnie jest dobrze, to jednak wokalnie Dave nie sprostał wyzwaniu…
Czy to faktycznie ostatni album MEGADETH? Zobaczymy, ile konsekwencji ma w sobie rudowłosy lider. Jeśli faktycznie miałby takim się okazać to zespół kończy swoją muzyczną przygodą dobrym krążkiem, może i nie najlepszym, ale na pewno takim który, ujmy mu nie przynosi. Zespół rusza w trasę a potem? Dave, powodzenia na emeryturze!
7,5/10
Piotr Michalski

















































