1. Black Hearse Cadillac (feat. Hank Von Hell, Anders Odden)
2. Under the Spell (feat. Mary Goore)
3. All Hope Has Gone (feat. Blaze Bayley, Gary Holt, Jeff Mantas Dunn)
4. Witches Don’t Fall in Love (feat. Kristoffer Rygg)
5. Losing My Blues (feat. Olve Abbath Eikemo, Frank The Baptist, Chris Holmes)
6. Coldest Day in Hell (feat Ralf Gyllenhammar, Douglas Blair)
7. Year of the Snake (feat. David Vincent)
8. Blues & Cocaine (feat. Michale Graves)
9. Silver Halide Echoes (feat. Randy Blythe)
10. Goodbye (feat. Alissa White-Gluz, Devin Townsend)
11. Angel of Light (feat. Myrkur)
12. Got Your Tongue (feat. Chris Georgiadis)
Rok wydania: 2021
Wydawca: Mystic
https://www.facebook.com/meandthatman/
Jeśli spodobało Wam się poprzednie wydawnictwo ME AND THAT MAN czyli album „New Man New Songs Same Shit Vol 1” to krążek opisany jako Vol 2 jest dla Was. Nergal ponownie zaprosił grono znakomitych gości i ponownie pokazał ich z zupełnie innej strony, w muzyce odmiennej od tej, którą tworzą w swych macierzystych formacjach (dotyczy to też samego pomysłodawcy).
Rock mocno osadzony w stylistyce amerykańskiego południa, z soczystymi gitarami i klimatem, którego nie powstydziłaby się niejedna formacja rodem z Teksasu. Tak w skrócie można opisać tę płytę. Przejdźmy jednak dalej. Jak wypadli goście, i kogóż tu mamy?
O ironio i okrutny losie, pierwszym utworem jest „Black Hearse Cadillac” rozpoczynający się dźwiękami marsza żałobnego, a śpiewający w nim Hank Von Hell …zmarł 19.11.2021 roku czyli w dniu premiery tego wydawnictwa! Trudno wręcz w to uwierzyć!
Ciekawie wypadł utwór, w którym udzielił się Tobias Forge (tu jako Mary Goore) i można chyba stwierdzić, że akurat w tym przypadku, mamy do czynienia z utworem bliskim stylistycznie grupie Tobiasa, czyli Ghost. Kapitalnie zaprezentował się Kristoffer Rygg a “Witches Don’t Fall in Love” to jeden z najlepszych fragmentów tego wydawnictwa z niesamowitym klimatem i melodią. Nie można przejść obojętnie obok „Losing My Blues”, w którym pojawił się między innymi Abbath (i prawie zaśpiewał) a nad całością unosi się duch nieodżałowanego Lemmy’ego z Motorhead. David Vincent pośpiewał w „Year of the Snake” i o ile stylistycznie dalekie to jest od Morbid Angel czy Vltimas to już od solowych dokonań Davida niekoniecznie – czuć że w tej konwencji odnalazł się znakomicie. Moją uwagę zwróciły tez utwory z paniami w roli głównej. W rewelacyjnym „Goodbye” Alissa White-Gluz udowodniła (nie po raz pierwszy), że growlując w Arch Enemy po prostu się marnuje, a „Angel of Light” to popis Myrkur, w którym śpiewa niezwykle zmysłowo, momentami przywodząc na myśl styl śpiewu Lany del Rey.
Nie wymieniłem wszystkich gości i wszystkich utworów, ale każdy utwór, który znalazł się na tym wydawnictwie zasługuje na uwagę a przecież pośród pozostałych wykonawców są miedzy innymi: Blaze Bayley, Randy Blythe czy Michael Graves.
To płyta bez spiny, nadęcia i przepychu. To kompletne przeciwieństwo Behemoth (głównej formacji Nergala) i choć pomorską bestię cenię za to co robią to ME AND THAT MAN chyba częściej będzie gościć w moim odtwarzaczu…
8,5/10
Piotr Michalski



















































