1. Call Me Animal
2. I Believe to My Soul
3. Rocket Reducer No.62 (Rama Lama Fa-Fa-Fa)
4. The American Ruse
5. Skunk
6. Teenage Lust
7. Looking At You
8. High School
9. Baby Won’t Ya
10. Starship
Rok wydania: 2025
Wydawca: earMUSIC
Kolejna porcja nagrań z trasy koncertowej z 2018 roku przygotowanej z okazji 50 urodzin kultowej płyty „Kick Out The Jams” (będącej zresztą zapisem koncertów grupy w Grande Ballroom w Detroit). Wcześniej fragmenty jubileuszowego tournee ukazały się jako bonusy w limitowanej edycji albumu „Heavy Lifting”.
O sile rażenia debiutu MC5 i wpływie na kolejne pokolenia muzyków wiele mówi skład, który towarzyszył Wayne’owi Kramerowi na tamtym tournee: Kim Thayil (Soundgarden), Brendan Canty (Fugazi), Billy Gould (Faith No More), Matt Cameron (Soundgarden, Pearl Jam) oraz wokalista Marcus Durant (Zen Guerrilla). Krótko mówiąc: prawdziwa supergrupa.
Gdyby ktoś miał wątpliwości, czy ducha dawnego, nieokiełznanego MC5 da się wskrzesić pół wieku później bez popadania w muzealną rekonstrukcję, MC50: 10 More (Live) rozwiewa je już w pierwszym kawałku. To nie jest grzeczny hołd, sentymentalna pocztówka z przeszłości, czy odgrzewanie kotletów.
Dziesięć klasyków MC5, mimo upływu lat wciąż kipiących energią, dźwiękowym brudem, anarchią i buntem. „Call Me Animal” otwiera płytę z mocą, która mogłaby zawstydzić wielu młodych wykonawców. „Rocket Reducer No. 62” i „The American Ruse” pokazują kto kładł podwaliny pod heavy metal i pokrewne mu style. Szczególnie mocno wybrzmiewa „Looking at You”, poprzedzone krótką, polityczną przemową – przypomnieniem, że MC5 zawsze byli zespołem zaangażowanym, a nie tylko głośnym. Z kolei finałowa, ponad 12-minutowa wersja „Starship” to jazzrockowo – psychodeliczny odlot, dłuższy i … bardziej zwariowany niż na pierwowzorze.
Brzmieniowo 10 More jest surowe i bezpośrednie – dokładnie takie, jakiego oczekuje się od koncertowego albumu MC5.
MC50: 10 More (Live) to godne domknięcie pewnego rozdziału, zwłaszcza w kontekście śmierci Wayne’a Kramera w 2024 roku. Płyta nie tylko oddaje hołd pionierskiemu zespołowi, ale udowadnia, że muzyka MC5 – nawet po pięćdziesięciu latach – wciąż może brzmieć aktualnie…
8/10
Robert Dłucik


















































