MAUDLIN OF THE WELL – 2009 – Part The Second

Maudlin Of The Well - 2009 - Part The Second

1. An Excerpt From 6,000,000,000,000 Miles Before the First, or, The Revisitation of the Blue Ghost (1999-2009)
2. Another Excerpt: Keep Light Near You,
Even When Dying (1997-2009)
3. Rose Quartz Turning to Glass (1997-2009)
4. Clover Garland Island (2007-2009)
5. Laboratories of the Invisible World
(Rollerskating the Cosmic Palmistric Postborder) (2005-2009)

Rok Wydania: 2009
Wydanie własne


Ten arcyciekawy zespół z Bostonu powstał w 1996 roku i mając na swoim koncie trzy albumy, w 2003 roku zawiesił niestety działalność. Potem część muzyków kontynuowała swą muzyczna drogę pod nazwą Kayo Dot. Obecnie zespół powrócił w swej pierwotnej formie znakomitym albumem, noszącym jednoznaczny tytuł „Part The Second” (Cześć druga) ich muzycznej przygody. To jakby ich nowe otwarcie, drugi oddech, reinkarnacja…
Mało tego, zespół udostępnia swoje dzieło za darmo, i to na dodatek w różnych formach (MP3, FLAC, WAW). Gorąco więc zachęcam do odwiedzenia strony http://www.maudlinofthewell.net/ i zapoznania się z tą (wierzcie mi), fascynującą , choć przyznam szczerze nie łatwą w odbiorze porcją muzyki.

Muzykę którą Bostończycy mają do zaoferowania, niezwykle trudno zaszufladkować, aby choć w przybliżeniu skonfrontować co zespół ma do zaoferowania wymieniłbym takie klasyczne marki jak: King Crimson, Van der Graaf Generator, czy Gentle Giant, a bardziej współcześnie, może Beardfish, z tym że wymieniony szacowny band w porównaniu z Maudlin Of The Well (co mało wyobrażalne), to po prostu „komercja”.
Zdaję sobie jednak sprawę że tego typu muzyka, zadowoli jedynie wąskie grono słuchaczy, może stać się niestrawna zarówno dla zwolenników natchnionych neoprogresywnych dźwięków jak i progmetalowych fanaberii. To co ma do zaoferowania Maudlin Of The Well, to prawdziwa muzyczna awangarda. Malkontenci pewnie skwitują tego typu muzykę stwierdzeniem „miauczenie do księżyca”, ale tak „miauczeć” potrafią jedynie rasowe koty…

Zaczyna się niezwykle delikatnie, dźwięki lekko muskają nasze zmysły, atmosfera jednak nieco gęstnieje, by znów stać się niezwykle subtelna i kojąca. Drugi z utworów, gdzieś na pograniczu rocka i symfonicznej estetyki, są smyczki a następnie genialne wejścia gitary. Nie ma złudzeń: mamy do czynienia z artrockiem wysokich lotów, pełnym eksperymentów, zmian spektrum, zmian klimatów i nastrojów, które wręcz trudno przelać na papier. Wszystko to sprawia, że w ten niesamowity muzyczny świat warto się zanurzyć, mnogość doznań gwarantowana. Kolejny z utworów wita nas ponownie dźwiękiem skrzypiec i fortepianu galopującego gdzieś w jazzowe zaułki, wszystko spięte klamrą perkusyjnych wariacji. Następna kompozycja, nie jest już tak grzeczny, naprawdę trudno nadążyć by określić słowami ich muzyczne poczynania, po prostu rockowa awangarda.
Różnorodność wokalna jaką możemy usłyszeć na albumie również robi wrażenie, wokalizy niejednokrotnie brzmią jakby „wczesnoflydowo”, w pewnych momentach wkraczają jednak w górne rejestry zarezerwowane chociażby przez Kinga Diamonda. Trudno wyobrażalne ale ten kontrast wcale nie razi. Przebogata formuła dzięki użyciu skrzypiec, saksofonów oraz przeróżnych instrumentów wzbogacających brzmienie.
Rzut oka na czasy utworów: długie, ale nie przepastnie długie, oscylują wokół granicy 10-ciu minut, zadziwiająco długie są natomiast tytuły poszczególnych utworów.

Polecam wszystkim otwartym na muzyczne eksperymenty, nie stroniącym od udziwnień, dającym się poprowadzić w różne muzyczne uliczki, pozornie wydające się ślepe, a jednak prowadzące nas do miejsc zapierających dech w piersiach…
Dla mnie będzie to z pewnością jeden z ważniejszych albumów, chociaż o dziwo, takowych niezwykle wartościowych płyt w bieżącym roku jest wyjątkowo dużo, mamy przecież dopiero sierpień, a kto wie co przyniesie nam jesień ?

9/10

Marek Toma

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *