1 Niewidzialny
2 Kamienne Serca
3 Wykolejony
4 Szepty
5 Miliony Słów
6 W Sumienie
7 Maszyna
8 Płoń
9 Sznur
10 Kalifornia
Rok wydania: 2016
Wydawca: Maszyna
http://maszyna.bandcamp.com/
Zespół MASZYNA postawił sobie za zadanie uprawianie muzyki metalowej
okraszonej tekstami w języku ojczystym. Co za tym idzie jest to element
na który zwraca się baczną uwagę, zwłaszcza kiedy wokal wykrzykuje
kolejne frazy dość wyraźnie. Całe szczęście, że ten element można uznać
za mocny punkt albumu zatytułowanego (nota bene) „Miliony Słów”. Wiele z
utworów ma zdecydowany potencjał koncertowy, bowiem w refrenach często
pojawiają się powtarzane wersy. Ujmuje to nieco melodyce – i sprawia. że
często gęsto w gust trafiają raczej zwrotki. Ale kończąc kwestię
tekstów, grupa nie poległa na żadnym polu. Nie popada w banały, nie
przesadza w żadnym z kierunków, mimo, że ociera się o tematy społeczne i
polityczne. Tekstowo jest po prawdzie iście thrashowo.
W notach wydawniczych MASZYNA opisywana jest jako zespół hard rockowy –
pozwolę się nie zgodzić. Wydaje mi się, że bliżej jej do metalu z
zabarwieniem core’owym i wspomnianym thrashowym zacięciem. Zresztą dobre
jest to, że zespół nie jest łatwy do zaklasyfikowania, bo o ile nisko
zestrojone gitary riffują do upadłego, tak raczej nie forsują tempa.
Granie to, wydaje się jeszcze cięższe, wręcz walcowate. Zauważyłem też
że gro solówek jest granych dość nisko. Kontynuując kwestie brzmieniowe,
warto wspomnieć, że płyta jest wyprodukowana bardzo klarownie, wręcz
czysto. Nie ma mowy o produkcyjnym brudzie w przesterach, co jeszcze
bardziej zaskakuje, jeśli sobie uświadomimy, że materiał i bez tego
brzmi porządnie i nisko.
Wśród dziesięciu utworów trwających w sumie ponad trzy kwadranse, bez
problemu znajdziecie swoich ulubieńców, czy to ze względu na nośny
chóralny refren, czy wpadający w ucho riff, a może na rock n rollowy
ulotny flow, który gdzieś unosi się nad kawałkami zespołu. (I tutaj
znowu zachowano umiar, przez co Maszyna zatrzymuje się o krok od
konwencji stonerowej).
Ja do moich faworytów zaliczę kawałek „W sumienie” zakręcony rytmicznie i
melodyjnie zmienny, zaraz po nim niestety następuje utwór który lubię
najmniej – mianowicie „Maszyna”, który przez motorykę i tekst bliski
wyliczanki może być popularny podczas występów na żywo, jednak mnie
nieco znużył.
„Miliony Słów” to kawał porządnego grania, myślę że ma jednak większą
szansę trafić do słuchacza w ciemnym zadymionym klubie, niż z głośników
radiowych. Mnie brakuje trochę odmiany w liniach melodycznych i
podskórnie czuję że deczko brudu na etapie miksu tez nie było by od
rzeczy.
7/10
Piotr Spyra















































