MASTODON – 2009 – Crack The Skye

Mastodon - 2009 - Crack The Skye

1. Oblivion
2. Divinations
3. Quintessence
4. The Czar: Usurper/Escape/Martyr/Spiral
5. Ghost Of Karelia
6. Crack The Skye
7. The Last Baron


Rok Wydania: 2009
Wydawca: Warner Music


Grupa Mastodon ewoluuje z płyty na płytę. Już poprzednim swym dziełem: „Blood Moutain” podnieśli wysoko poprzeczkę. Albumem tym, grupa zrobiła sporo „zamieszania” na rynku muzycznym. Rewelacyjne przyjęcie płyty zaowocowało trasami koncertowymi u boku zespołów z najwyższej metalowej półki: Metalliki i Toola. Posypały się pochwały w renomowanych pismach muzycznych (9 miejsce za najlepsze płyty 2006 roku według „Roling Stone”, 5-te wg „Kerrang”, zwycięstwo w brytyjskim „Metal Hammerze”). Nic więc dziwnego że oczekiwania nowego albumu, wiązały się z obawami czy grupa uniesie balast popularności, czy nadal będzie się rozwijać albo osiądzie na laurach ?

Obawy na szczęście okazały się płonne. Po trzyletniej przerwie doczekaliśmy się kolejnej znakomitej pozycji w dyskografii tej grupy: „Crack The Sky”. Producentem płyty tym razem został nie byle kto, bo Brendan O’Brien, który w swojej produkcyjnej karierze może pochwalić się współpracą z: z AC/DC, Brucem Springstinem, czy Bobem Dylanem, a także Pearl Jam czy Stone Temple Pilots. W większości, nazwy te są nie po drodze z nader niekomercyjną muzyką jaką serwuje nam zespół Mastodon, ale z pewnością doświadczenie O’Briena daje gwarancje solidnej producenckiej roboty, tak też w istocie jest.

Jeżeli chodzi o samą muzykę, jest jeszcze jedna istotna zmiana w porównaniu do poprzednich dzieł. Bardziej rozbudowana forma utworów sprawiła, że zespół zatrudnił „klawiszowca”, jest nim niejaki Rich Morris. Oprócz klawiszy brzmienie dodatkowo zostało wzbogacone przez tak „niemetalowy” instrument jak banjo, a także syntezatory basowe Mogga, których używa chociażby grupa Rush. Wprowadzenie klawiszy nie spowodował jednak utraty swej muzycznej mocy, ich muzyka zachowała swój gatunkowy ciężar. Udowadnia to już rozpoczynający płytę bardzo potężnie brzmiący „Oblivion”. Jeszcze bardziej furiacka jest kolejna kompozycja – „Divinations”, a to głównie za sprawą wokalu. No właśnie: dużą zaletę stanowi fakt, że wokalnie udzielają się prawie wszyscy członkowie Mastodon, co niezwykle urozmaica ich muzykę. Dodatkowo w utworze tytułowym, gościnnie możemy usłyszeć wokalistę Neurosis, Scotta Kellyego, co staje się powoli standardem, ponieważ Kelly zawitał już na poprzednich płytach Mastodon. Duże wrażenie robi kompozycja: „Quintessence”, to jakby skrzyżowanie Devina Townsenda z grupą VOI VOD. Kulminacyjnym punktem płyty jest jednak kolejna kompozycja, składająca się z kilku części, wielowątkowa: „The Czar”. To już iście progmetalowa, epicka przygoda. Utwór zaiste potrafi „Czarować” swoją wielowymiarowością, przy każdym kolejnym przesłuchaniu można odkryć w nim różne aspekty muzycznego geniuszu. Ostatni numer na płycie to niezwykle sabbatowy: „The Last Baron”, doskonałe zwieńczenie tej, trzeba przyznać, niezwykłej płyty.

Warto poświecić chwilę uwagi, lirycznej stronie albumu, autorem tekstów jest perkusista zespołu: Brann Dailor. Jest to płyta koncepcyjna, podobnie zresztą jak poprzednie ich dzieła. Tamte odnosiły się do żywiołów ognia, wody i ziemi, tutaj natomiast mamy powietrze. Historia wpleciona ten album rozpoczyna się na Ziemi, następnie w niezwykłej podróży astralnej przenosi się w przestrzeń kosmiczną, tam dzięki tunelowi w czasoprzestrzeni poprzez królestwo duchów, tak pokrótce trafić możemy na dwór carskiej Rosji, ba, mało tego nawet wejść w ciało samego Rasputina. Tak bujnej wyobraźni autorowi, z pewnością pozazdrościł by sam Juliusz Verne gdyby żył. Muszę przyznać, że fabuła jest bardziej zakręcona niż tatuaże zdobiące ciała muzyków Mastodona.
Autor tekstów – Brann Dailor, albumem tym, oddał też hołd swej rok młodszej siostrze, która w wieku 14 lat popełniła samobójstwo („Crack The Sky” – Sky to imię siostry Branna).

Nie da się nie docenić nowego dzieła Mastodon, po pierwszym, powierzchownym wysłuchaniu tej płyty. W tą muzykę trzeba wejść całym sobą, aby ona wdarła się do nas, chociaż wiem, że czasem i zaboli…

8,5/10

Marek Toma

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *