KELLY’S, MARK MARATHON – 2020 – Mark Kelly’s Marathon

Mark Kellys Marathon

1. Amelia (I) Shoreline
2. Amelia (II) Whistling At The Sea
3. Amelia (III) 13 Bones
4. When I Fell
5. This Time
6. Puppets
7. Twenty Fifty One (I) Search
8. Twenty Fifty One (II) Arrival
9. Twenty Fifty One (III) Trail Of Tears
10. Twenty Fifty One (IV) Brief History

Rok wydania 2020
Wydawca: Ear Music
https://www.facebook.com/mkmarathon


Bohatera dzisiejszej recenzji chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Mark Kelly, nadworny muzyk legendy neoprogresywnego rocka, grupy Marillion zaprezentował album solowy i uwierzcie mi, warto po niego sięgnąć (nawet jeśli nie przepadacie za samym Marillion).

Płytę wypełniło raptem pięć utworów, ale aż dwa z nich to wieloczęściowe suity. Skoro suitach mowa to pochylmy się chwilę właśnie nad nimi. Otwierająca krążek „Amelia” to kompozycja poświęcona Ameli Earhart, która w 1937 wraz z Fredem Noonanem planowała oblecieć samolotem Ziemię wzdłuż równika…niestety historia zakończyła się tragicznie a na jej kanwie powstała niezwykle udana kompozycja. To bardzo „plastyczny” utwór, słucha się go po prostu znakomicie. Wyśmienitą robotę wykonał tu sam Mark Kelly wplatając nienachalne partie klawiszowe z niezwykle przyjemnym motywem. Kolejny przepastny dźwiękowy kolos to „Twenty Fifty One” zainspirowane historią powstawania kultowej książki i filmu „2001: Odyseja Kosmiczna”. Kosmiczne pasaże we wstępie, dość emocjonalny śpiew i podniosły nastrój a w końcu i prog połamaniec, w którym do przodu wysuwają się instrumenty klawiszowe i gitara elektryczna. Może się podobać.

Trzy pozostałe utwory to już znacznie krótsze formy w postaci bujającego „When I Fell”, nieco bardziej popowego i przebojowego „This Time”  czy całkiem udanego „Puppets” z gościnna grą Steve’a Rothery’ego.

Mark Kelly nie zdominował tej płyty (a przecież mógł). Instrumenty klawiszowe nie są tu pierwszoplanowe, panuje iście muzyczna demokracja! Znaczącym atrybutem krążka jest też wokalista Oliver M. Smith, który dysponuje przyjemną barwą głosu. Jeśli lubicie okołomarillionowe klimaty, ale nie przepadacie za Stevem Hogarthem to Mark Kelly’s Marathon na pewno przypadnie Wam do gustu.

8,5/10

Piotr Michalski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *