1. Impuls
2. Dance Macabre
3. Chaos
4. System
5. Mental Shit
6. Control
7. Insane
8. Broken
9. Escape
10. No Signal
Rok wydania: 2015
https://www.facebook.com/madman.project
Wydawnictwo 2015 Madness, sygnowane marką MADMAN PROJECT, to niełatwy
orzech do zgryzienia. Dziesięć kompozycji i ponad godzina muzyki
obliczona jest bowiem na zaszokowanie odbiorcy. Z jednej strony
ambientowe plamy dźwięku, z drugiej mnóstwo elektroniki i fragmentów
informacyjnych programów telewizyjnych. Wszystko jest doskonale
wyprodukowane. Muzyka doskonale poskładana, opatrzona porządną szatą
graficzną, ale zawartość krążka jest dla odbiorcy prawdziwym
sprawdzianem stanu umysłu.
Płyta potrafi wstrząsnąć odbiorcą, ciężko mi jednakże wyobrazić sobie,
że słuchałbym jej kilkukrotnie dla przyjemności. Po części jest w tym
coś takiego co w wieczornych wiadomościach. Obejrzeć, przyswoić, przyjąć
do wiadomości – ale bez potrzeby ponownego odtwarzania. Z drugiej
strony tła, oparte niejednokrotnie na orientalnych zawodzeniach,
elektronicznych efektach i riffach gitarowych stanowią pewną
ciekawostkę, ale i potencjał. Powiem również że żal mi tego potencjału.
Bo tak kompozycyjnie jak i brzmieniowo mamy do czynienia z produktem
ambitnym i wartościowym. Gitary rytmiczne stanowiące podkład również
mogą się podobać.
Materiał z uwagi na bezwzględny przekaz tekstowy jednak powinien
paradoksalnie trafić do odbiorców muzyki hard core czy hiphop, niż
słuchaczy rocka. Deklamacje, wrzaski i generalnie teksty zawarte na
krążku, przywodzą na myśl bardziej tego typu estetykę. Zarówno jeśli
chodzi o formę, jak i treść. Choć w pewnym sensie wydaje mi się że
liryki są tu dość trudne, a może nawet przeintelektualizowane. I nie mam
na myśli cytatów… Mam świadomość, że tekstowo całość niesie pewien
przekaz, moralitet czy też materiał do analizy i wniosków. Jest jednak
podany odbiorcy dość bezceremonialnie, żeby nie powiedzieć brutalnie.
Przyznam, nie mam ochoty wracać do tej płyty w takiej formie. Mam jednak
nadzieję że mózg projektu pokusi się o stworzenie czegoś stricte
muzycznego w tym klimacie. Płyty „2015 Madness” nie ogarniam. Ale nie
deprecjonuję, myślę że sami powinniście się wystawić na działanie takich
wrażeń i przetestować własną wrażliwość. Noty punktowej nie wystawię,
bowiem nie czuję sie kompetentny do oceny tego materiału. Zresztą konia z
rzędem temu, kto taką ocenę wystawi – a następnie ją obroni
argumentami.
Piotr Spyra















































