01.Południowy
02.Cenię to co mam
03.Pamiętnik
04.Hojnym sprzyja wiatr
05.Cichy apel
06.Dla duszy spa
07.Dwa jak jeden płomień
08.Jeśli słowa to zaklęcia
09.Rozbij bank
10.Uchylę ci nieba
11.Outro
Rok wydania: 2026
Wydawca: Maciej Lipina
Najtrudniej jest być po prostu sobą. Wyjść z cienia, zerwać przyklejoną łatkę, wyzwolić z zaszufladkowania. Niełatwe to zwłaszcza, gdy jest się artystą estradowym. Ot, chociażby takim jak Maciej Lipina. Przewrotność losu sprawiła, że podczas trwającej już blisko ćwierć wieku kariery kojarzony jest on głównie jako genialny interpretator cudzego repertuaru. O twórczości autorskiej tego wybitnego przecież wokalisty wspomina się jakby przy okazji. To fakt – w świadomości słuchaczy funkcjonuje przede wszystkim jako odtwórca roli Ryśka Riedla w spektaklu „Skazany na bluesa”. Wysokie notowania zebrała też opublikowana przez Lipinę płyta „Anawa 2.0”, na której w mistrzowski sposób zmierzył się z utworami śpiewanymi wcześniej przez Andrzeja Zauchę. Po drodze był występ w oratorium „Nieszpory Ludźmierskie”. Jeszcze wcześniej zaś projekt „Acoustic 8 filmów”, niesłusznie wydany przez Piotra Luczyka pod szyldem Kat. Cóż, ten akurat epizod wolałbym litościwie przemilczeć i to wcale nie z powodu udziału w nim bohatera niniejszego tekstu.
Przyznać trzeba, że Maciej Lipina od początku starał się zaistnieć jako wykonawca kreujący własny materiał. Na swoim koncie ma trzy albumy zarejestrowane z grupą Ścigani oraz dwa krążki autorskie (jakkolwiek jego dyskografia solowa obejmuje również wspomnianą powyżej płytę „Anawa 2.0”). Już na pierwszym wydanym pod własnym nazwiskiem zestawie piosenek o tytule „Ścigany” (rok 2018) objawił się jako dojrzały autor i sprawny instrumentalista. Kwestię płyty solowej potraktował wówczas aż nazbyt dosłownie, samodzielnie rejestrując partie wszystkich instrumentów. Tym razem nieco spuścił z tonu. W trakcie sesji nagraniowej najnowszego albumu „Południowy” w studio pojawili się goście. Na gitarze basowej zagrał Darek Ziółek a na instrumentach perkusyjnych Seweryn Piętka. W utworze „Cichy apel” słyszymy też solówkę gitary w wykonaniu Marcina Zalesia. Udział zaproszonych muzyków jest skądinąd dyskretny. Na pierwszy plan każdorazowo wysuwa się głos i gitara pomysłodawcy tegoż zbioru pieśni.
Nie ukrywam, iż z początku miałem spory problem z tą płytą. Po bogato zaaranżowanym i zdecydowanie dynamicznym albumie „Anawa 2.0” spodziewałem się kontynuacji takich właśnie klimatów. Miało być mocno, ekspresyjnie i chwytliwie. Tymczasem uprzedzenia nie sprzyjają przyswajaniu nowych nagrań. Pierwszy kontakt z najświeższym dziełem Lipiny stanowił więc brutalne zderzenie oczekiwań ze stanem faktycznym. „Południowy” utrzymany jest bowiem w całkowicie odmiennym nastroju. To bardzo stonowana, wyciszona płyta. Oparta głównie na brzmieniu gitary akustycznej. Refleksyjna, wręcz intymna. Chwilami aż nadto prywatna.
Liryczna otwartość Macieja wydawała mi się zbyt dosłowna, przesadzona. Do czasu. Potrzebny był klucz. Aby w pełni zrozumieć sens i wydźwięk tych piosenek – trzeba je po prostu poczuć. Najlepiej w środowisku naturalnym czyli żywej interpretacji ich autora. Na szczęście los podsunął mi taką okazję. Dosłownie kilka dni po otrzymaniu recenzenckiego egzemplarza płyty wybrałem się na koncert Macieja Lipiny do zaprzyjaźnionego klubu Kato Blues Faces. Recital ów obejmował prezentację nowego albumu w całości. I doznałem olśnienia. Premierowe piosenki opatrzone krótkimi komentarzami artysty nagle ukazały mi się w zupełnie innym świetle. Zwolniła się percepcyjna blokada . Zrozumiałem zamysł twórczy i w pełni doceniłem wydźwięk tegoż projektu.
„Południowy” nie jest bowiem tradycyjnym zbiorem piosenek. To swoisty koncept-album (bez pejoratywnych konotacji z niektórymi nadętymi dziełami rocka symfonicznego wykorzystującymi ów epitet). A raczej opowieść. Lipina wpuszcza nas do swojego życia. Dzieli się prywatnością. Odwołuje do najcenniejszych wspomnień – począwszy od pierwszych fascynacji muzycznych poprzez pogmatwaną drogę uczuciową aż po szczęśliwe spełnienie w gronie rodzinnym. Podkreśla przywiązanie do regionu. Stąd tytuł płyty, który odczytywać należy na kilka sposobów – nawet z lekkim przymrużeniem oka, gdy autor uroczo przyznaje się do preferowanej pory pobudki.
Utwory w rodzaju „Cenię to co mam”, „Pamiętnik”, „Cichy apel” czy „Dwa jak jeden płomień” w pełni zasługują na miano prawdziwych perełek i równie dobrze prezentują się w oderwaniu od zestawu. Niemniej jednak najlepiej jest zapoznać się od razu z całym kompletem. To idealnie przemyślana układanka, w której każdy element jest równie ważny. Wypełniaczy nie uświadczymy. Nawet instrumentalne „Outro” nie pojawia się bez przyczyny. Gdy wszystkie ważne słowa już wybrzmiały – warto przez chwilę kontemplować je w milczeniu.
Kompozycje z pozoru wydają się proste. Po raz kolejny potwierdza się wszakże teoria, iż prawdziwa siła tkwi w emocjach. Gitarowej ekwilibrystyki tutaj nie uświadczymy – i bardzo dobrze. Nie w tym rzecz. Tu liczy się nastrój, uduchowienie. Na tle delikatnych akustycznych dźwięków wokal Macieja wybrzmiewa ze zdwojoną siłą. A niewielu przecież znajdziemy w jego pokoleniu wokalistów obdarzonych tak dźwięcznym głosem. Podobnie jest z przekazem słownym. Autor nie bawi się w przepoetyzowane metafory. Pisze prosto z serca. Odkrywa swe najgłębsze uczucia. „Południowy” to cała prawda o nim. Jego tożsamość. Domyślam się, że nie każdemu słuchaczowi taki artystyczny ekshibicjonizm przypadnie do gustu. Ale gdy już trafi na podatny grunt – zostanie tam na długo.
9/10
Michał Kass
















































