1. Intro
2. Niezalogowany
3. Od Zera
4. Autystyczny
5. Jestem głupcem
6. Trafiony zatopiony
7. 7 razy
8. W ciemności
9. 3000 świń
10. Za wolność
Rok wydania: 2011
Wydawca: Stage Diving Club/MMP
Posługując się „skrótem myślowym” – jakże modnym w świecie polityki –
oto doczekaliśmy się polskiego odpowiednika Body Count. Przypomnę kto
zacz: amerykańska formacja łącząca w swojej twórczości metal, hard core i
punk rock, w której za mikrofonem stał słynny raper Ice – T. Skąd to
porównanie? Ano przede wszystkim dlatego, że w składzie Luxtorpedy spora
część partii wokalnych należy do Przemysława „Hansa” Frencela, znanego
dotychczas z radykalnego hip hopowego składu 52 Dębiec. To zaskoczenie
numer jeden. Zaskoczenie numer dwa następuje po odpaleniu drugiego
kawałka („Intro” jest w całości instrumentalne): facet bardzo dobrze
odnalazł się w ciężkim graniu, więc nawet jeśli ktoś zamierza
„zglanować” płytę ze względu na obecność rzeczonego „Hansa” to radziłbym
się z tym wstrzymać i uważnie posłuchać całości… Liderem Luxtorpedy
jest jednak Litza – postać, która nie wymaga szerszego przedstawiania
ani rekomendacji. Litza cały projekt wymyślił, zaprosił do niego
muzyków, skomponował materiał, rzecz jasna zagrał na gitarze i jeszcze
kręcił gałkami za stołem mikserskim w studiu. Człowiek – orkiestra…
Ostrego, szczerego i bezkompromisowego grania nigdy za wiele, tym
większa radość z faktu, że ten krążek ujrzał światło dzienne.
„Luxtorpeda” to świetna odtrutka na lejącą się zewsząd słodycz i
„muzyczno – tekstową poprawność”. Ale też na polskie metalowe kapele,
które na siłę starają się być bardziej amerykańskie od kolegów zza
Oceanu (vide: debiut J.D. Overdrive, gdzie niektóre kompozycje można
pomylić z produkcjami Godsmacka i Black Label Society).
Nad tym albumem często unosi się duch Armii, obecność dwójki muzyków
tego zespołu robi swoje. Weźmy takie kawałki jak „Autystyczny” (świetny
refren), „W ciemności” (patrz poprzedni nawias), czy kapitalny,
motoryczny („7 razy”). Pozostając jeszcze przy odniesieniach do innych
kapel – polubią też Luxtorpedę ci, którzy zasłuchiwali się w płytach
projektu 2TM 2,3 oraz fani Dezertera i KNŻ.
Muzycznie nie ma przebacz, tekstowo również. „Wstań i walcz, wyjdź i krzycz/Daj im znak zerwij smycz” – radzi Litza w utworze „Za wolność”. „Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach, choć będą kopać, bić i sypać sól po ranach”
– to fragment tekstu Hansa z tego samego kawałka. (panowie wspólnie
odpowiadają za warstwę tekstową płyty). Do odrzucenia komformistycznej
postawy zachęca również „3000 świń”: „Nie będziesz decydował o moich
wyborach/Nie będziesz uczył mnie zła ani dobra/Nie będę spijał lepkich
słów kłamstwa/To dla świń jest urwisko a dla ludzi prawda”.
Litza pewnie nie byłby sobą, gdyby nie pomieścił takiego tekstu: „Światłość w ciemności świeci/Ciemność go nie ogarnia”. Ale bez obaw – druga Arka Noego to nie jest…
Podsumowując: bardzo dobra płyta, polubiłem ją z prędkością
luxtorpedy;) Dzięki niej poczułem się również z jakieś piętnaście lat
młodszy…
9/10
Robert Dłucik



















































