LOREWEAVER – 2011 – Imperviae Auditiones

LOREWEAVER - 2011 - Imperviae Auditiones

1. Follow The Weaver
2. Dead Man Walking
3. De Rerum Natura
4. Bogus
5. Ride the Owl
6. Avoid Feelings
7. That Night
8. Ultraworld

Rok wydania: 2011
Wydawca: SG Records
http://www.myspace.com/loreweaverband


Loreweaver – ta pochodząca z Italii grupa jest już dość z tego powodu, że mikrofon dzierży tutaj kobieca dłoń (w przypadku prog metalowej formy, w której obraca się zespół, nie zdarza się zbyt często). Wokalistka, Barbara Rubin, posiada niewątpliwie ciekawą barwę głosu. Kobiece „górki” (górne rejestry rzecz jasna ;)), wypadają może i bardziej naturalnie, niż penetrowanie górnych skal głosowych przez długowłosych, męskich metalowych herosów. Kobieca barwa głosu jest również zdecydowanie cieplejsza (może to jednak w przypadku tego typu muzyki nieco irytować). Skład Loreweaver tworzą ponadto: Francesco Salvadeo (gitara), Giordano Mattiuzzo (bas), Lorenzo Marcenaro (klawisze), oraz Claudio Cavalli (perkusja). „Imperviae Auditiones”, to muzyczny debiut formacji, płytka zarejestrowana została w „Solid Groove PR” (Bergamo, Włochy).

Jeśli chodzi o muzykę, nie da się ukryć, że zespołowi nie obce są dokonania Dream Theater. Na płycie jest wiele naprawdę szybkich i ostrych momentów, nie brakuje również nastrojowych zwolnień, szykownych zmian tempa i muzycznych zwrotów akcji, jak na rasowy prog metal przystało. Charakterystyczne brzmienie nadają jej Lorenza Marcenaro, i choć Francesco Salvadeo to nie Petrucci to jednak również wiele gitarowych momentów może się podobać. Wrażenie robią też basowe partie Giordana Mattiuzzo, wystarczy posłuchać kompozycji „The Return Natura”. Dosyć agresywną (nawet pachnąca nieco trashem), jest kompozycja „Bogus”, głos Barbary został tutaj przetworzony w podobny sposób jak uczynił to we fragmencie ostatniej płycie Believe („Cut Me Paste Me”), Karol Wróblewski. Piosenka ta kończy się jednak delikatniejszą końcówką, z bardziej naturalnym wokalem, któremu towarzyszy piękny fortepianowy motyw. Ciekawym utworem jest również instrumentalne „Ride The Owl”. W pewnym fragmencie fragmencie klawisze uciekają tutaj nieco bardziej w jazzujące klimaty, w podobny sposób jak lubi to czynić chociażby klawiszowiec rodzimej Osada Vida, Rafał Paluszek. Dużo dzieje się w „Avoid Feeling”, wręcz trudno nadążyć tutaj za zmieniającymi się tematami, moim zdaniem jeden z ciekawszych fragmentów płyty. Nieco ochłonąć można przy balladowym „That Night”, bo wieńczący płytę „Ultraworld”, znów jest bardziej rozbudowany strukturalnie.

Reasumując, jeżeli muzykę Dream Theater możemy porównać do klasycznego amerykańsiego westernu w doborowej obsadzie, tak Loreweafer jawi nam się jako typowy spaghetti western. Lubujący się w „westernowej” konwencji „kinomaniacy”, z pewnością będą z słuchania tej płyty czerpać wiele przyjemności. Zdaję jednak sobie sprawę, że obsadzenie białogłowy w głównej roli „kowboja” nie wszystkich zdoła przekonać, i nie zmieni tego nawet różnorodność zapierających dech w piersiach scen gitarowych pościgów i klawiszowych rewolwerowych pojedynków.

7/10

Marek Toma

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *