1. Guitar – Soloist: Albert Lee
2. Piano – Soloist: Jon Lord
3. Drums – Soloist: Ian Paice
4. Vocals – Soloist: Yvonne Elliman/Tony Ashton
5. Bass guitar – Soloist: Roger Glover
6. Organ – Soloist: Jon Lord
Rok wydania: 1971/2016
Wydawca: ear music
https://jonlord.org/
W samej końcówce lat sześćdziesiątych panowie z Deep Purple postanowili
zrobić śmiałą rzecz jak na kapelę stricte rockową. Zaaranżowali swój
występ w towarzystwie Royal Philharmonic Orchestra. Wydarzenie miało
miejsce w londyńskiej Royal Albert Hall, dokładnie 24 września 1969
roku. Wówczas w repertuarze koncertu znalazły się utwory muzyki
klasycznej stworzone rzez dyrygenta orkiestry Malcolma Arnolda i Jona
Lorda, oraz klasyczne już dziś przeboje Deep Purple jak „Hush” i „Child
In Time”. Jon Lord postanowił pójść za ciosem i skomponował kolejne
utwory łączące instrumentarium dwóch różnych stylistycznych światów.
Początkowo koledzy z zespołu przyłączyli się do pomysłu i rok później
czyli we wrześniu 1970 roku wykonali kompozycje wraz z autorem przed
publicznością zgromadzoną w Royal Festival Hall w towarzystwie The Light
Music Society Orchestra. Jednak później już nie wszyscy członkowie
grupy zgodzili się by nagrać materiał w studio. Nie zniechęciło to
Lorda , który ostatecznie zarejestrował swoje utwory angażując ponownie
Royal Philharmonic Orchestra pod batutą Malcolma Arnolda i w 1971 roku
wydał płytę sygnowaną własnym nazwiskiem.
Na albumie zatytułowanym „Gemini Suite” znalazło się sześć utworów,
których głównymi punktami stały się instrumenty charakterystyczne dla
kapeli rockowej czyli , gitara, gitara basowa , perkusja, organy
Hammonda lub łączące obie stylistyki jak fortepian i ludzki głos. Z
członków Deep Purple do Lorda dołączyła sekcja rytmiczna w osobach
Rogera Glovera i Iana Paice’a. Zagranie partii gitary powierzono mało
znanemu wówczas szerokiej publiczności muzykowi sesyjnemu Albertowi
Lee. Do wykonania kompozycji „Vocals” pozyskano Yvonne Marianne
Elliman znaną z musicalu Jesus Christ Superstar, oraz brytyjskiego
rockowego kompozytora Tonego Ashtona. Konstrukcja wszystkich utworów
jest niemal identyczna . Orkiestra symfoniczna wiedzie prym , by pewnym
momencie oddać pola tytułowemu instrumentowi , a potem zewrzeć szyki
tworząc jedność. Może wyjątkiem jest tutaj kompozycja „Piano”
rozpoczynająca się od jazzowego wstępu. Właśnie, jeżeli miałbym wskazać
mocne strony albumu, to bez wątpienia są nimi te, w których udziela się
sam autor. Oczywiście mam na myśli wspomniany „Piano” i przede
wszystkim „Organ”, gdzie potęga brzmienia organów Hammonda nadaje
właściwego i rzekłbym nawet oczekiwanego charakteru utworowi. Na tym tle
gitara Alberta Lee wypada blado, nie stwarzając odpowiedniego kontrastu
dla symfonicznego tła. Pozostały materiał prezentuje równy, wyskoki
poziom z powodzeniem realizując pierwotny zamysł Jona Lorda połączenia
dwóch , wydawałoby się bardzo odległych, muzycznych światów.
Płyta „Gemini Suite” swoją pierwszą cyfrową reedycję miała już w 2008
roku. Na razie bez odpowiedzi pozostaje pytanie dlaczego zdecydowano
się ponownie wydać album osiem lat później. Jest jedna , zasadnicza
różnica wyróżniająca aktualne wydawnictwo: nowa okładka. Z jednej strony
można powiedzieć, że jest to dobry ruch, ponieważ płytę z 1971 roku
„zdobi” jakiś graficzny koszmarek. Z drugiej strony, dla kolekcjonerów
ceniących sobie wierność odtworzenia szczegółów pierwowzoru nie jest to
dobra wiadomość. Ale suma summarum płytę posłuchać warto, a nawet
trzeba.
7/10
Witold Żogała

















































