1. Ludzie 1.2
2. A gdyby tak…
3. Kumulacja
4. Sunrise
5. Wolność
6. Krajobrazy bez człowieka
7. Tuż za twoim progiem
8. Wschód
9. Lava love
10. Kawy dwie
11. Chłopcy
Rok wydania: 2015
Dystrybucja: Universal Music Polska
https://lipali.net/
Nie od dziś wiadomo, że Tomek „Lipa” Lipnicki to jeden z najlepszych
gitarzystów w naszym kraju, charakterystyczny wokalista i świetny
tekściarz stojący na czele Illusion oraz Lipali, który miał także epizod
w Acid Drinkers. Od dawna to wszystko wiemy. Większym zaskoczeniem
będzie więc sama zawartość „Fasad”, piątego studyjniaka drugiej z
wymienionych grup. Tak zróżnicowanego albumu pewnie mało kto się
spodziewał.
A jednak… W nowym czteroosobowym składzie (dołączył Roman Bereźnicki)
wysmażyli krążek, który mimo tego, że mieni się różnymi muzycznymi
barwami, jest – wbrew pozorom – najbardziej spójny w całej historii
grupy. Brzmi zaskakująco, ale to prawda. Pierwszy utwór udostępniony,
„Ludzie 1.2” (duet z Małgorzatą Zomerlik) dobrze to zapowiedział –
klimaty etniczne w zwrotkach, a refren mocny i przebojowy. Z tych, które
bardzo szybko wwiercają się w pamięć. Moim zdaniem to najlepszy polski
utwór zeszłego roku. Już o tym wspomniałem przy okazji redakcyjnego
podsumowania. „Lava Love” również oparto na kontraście. Z początku to
delikatny numer, lekko „swingowy”, powolutku się rozkręcający, by w
końcówce uderzyć z pełną siłą. Tuż to czysty metal, którego nie
powstydziłaby się taka Pantera chociażby. Jest także „Tuż za twoim
rogiem” z gwizdanym motywem i tekstem… o zbliżającej się wojnie. Czyli i
w tym przypadku nietuzinkowe połączenie.
Co mamy jeszcze? Rozpędzoną „Wolność” z rytmicznym klaskaniem. To jeden z
moich ulubionych fragmentów całości. Z pewnością na koncertach zyska
ogromną popularność, bo usiedzieć się przy tym nie da, a pośpiewać i
poskakać jak najbardziej. Z kolei „Wschód” zasługuje na miano
najpiękniejszej kompozycji, która znalazła się na „Fasadach”, a może i w
całej dyskografii. Oparta na akustycznych brzmieniach (plus smyki,
pianino) powoduje ciary na całym ciele. Drugi anglojęzyczny numer
„Sunrise” również należy do tej łagodniejszej części płyty. Ale
spokojnie: miłośnicy typowego Lipali także coś dla siebie znajdą.
„Krajobraz bez człowieka” to chyba najbardziej tradycyjny (patrząc na
resztę) utwór, którego można było się po ekipie spodziewać, co nie
oznacza, że to „wypełniacz”. Wręcz przeciwnie. Gitary tną, aż miło, a
Lipa nie oszczędza strun głosowych. W średnim tempie utrzymany jest „A
gdyby tak” z tekstem, który zmusza do przemyśleń („Nic nie boli tak, jak
życie/ Nic nie cieszy tak, jak ono”). Jeśli już wywołałem temat warstwy
tekstowej wydawnictwa warto wspomnieć o drugim singlu (nic dziwnego –
cholernie dobry numer, taki radiowy) „Kawy dwie”, gdzie wokalista śpiewa
o dojrzałej miłości ,„Chłopcach” z motywem przewodnim: nie wolno się
poddawać czy „Kumulacji” mówiącej o hipokryzji ludzi.
Jeśli ktoś dalej tkwi w przekonaniu, że Lipali to młodszy brat Illusion,
po wysłuchaniu „Fasad” szybko je porzuci i będzie mu wstyd, że tak
sądził. Nie mają one przełożenia na rzeczywistość. Lipa oddzielił grubą
kreską twórczość dwójki swoich „dzieci”. Dzięki temu otrzymaliśmy
przemyślaną w każdym szczególe (spójność), dojrzałą (teksty) i
urozmaiconą muzycznie (bossa nova, swing, klimaty etniczne, a to
przecież nie wszystko) płytę. W dodatku najlepszą w dorobku zespołu.
Chapeau bas – tylko tyle pozostaje mi napisać na zakończenie.
9/10
Szymon Bijak


















































