1. Goodbye My Joy (Stockhausen version)
2. Goodbye My Joy (Lebowski version)
Rok wydania: 2013
Wydawca: SEC
http://www.lebowski.pl
Koperta z lakowaną pieczęcią, w środku bio, czerwona łódeczka i płyta.
Panowie z grupy Lebowski przywiązują wagę do szczegółów co buduje wokół
zespołu atmosferę swoistej elitarności i wyjątkowości. Nie ma się jednak
co oszukiwać muzyka formacji spełnia oba warunki. Jest elitarna i nie
każdy pokocha takie dźwięki a z drugiej strony wyjątkowa gdyż na palcach
jednej ręki można policzyć zespoły parające się tego rodzaju graniem.
Do nagrania utworu „Goodbye My Joy” muzyce zaprosili jazzowego wirtuoza
Markusa Stockhausena i trzeba przyznać, że było to posunięcie GENIALNE!
Na krążku znajdują się dwie wersje tej kompozycji. Pierwsza z udziałem
wspominanego niemieckiego muzyka oraz wersja zagrana tylko przez zespół.
Wersji numer dwa nie można niczego zarzucić, ale to ta ze Stockhausenem
jest tutaj absolutnym numerem jeden. Muzyk, grając na flugelhornie
(zwanym w Polsce skrzydłówką a będącym instrumentem dętym) dodał tej
klimatycznej kompozycji tyle piękna i nastroju, że słuchając jej łzy
wzruszenia same się cisną do oczu. Dodajmy jeszcze że utworowi
towarzyszy znakomite wideo cudownie oddające klimat kompozycji.
Osoby pamiętające niezwykły „Cinematic” i nostalgiczna atmosferę
unoszącą się nad muzyka tam zawartą będą zachwycone. Panowie poszli
jednak krok dalej. Nie mamy tu cytatów z filmów, mamy za to gościnny
udział genialnego muzyka. Razem stworzyli cacuszko, które nie pozwala o
sobie zapomnieć!
Singlom z reguły nie dajemy oceny, ale tym razem będzie wyjątek od reguły bo i wyjątkowy jest sam zespół
10/10
Piotr Michalski




















































