LEASH EYE – 2022 – Busy Nights Hazy Days

leash eye - bnhd

1. Betting On One Horse
2. Where The Grass Is Green And The Girls Are Pretty
3. … Of The Night
4. Electric Suns
5. Stay Down
6. No Time ToTake It Easy
7. Step On It
8. F.D.T.D
9. Some Kind Of Rookie

Rok wydania: 2022
Wydawca: Leash Eye


    Trzy lata po udanym „Blues, Brawls & Bevereges”, będącym debiutem nowego składu, warszawski Leash Eye przypomina o sobie albumem „Busy Nights Hazy Days”.

    To dziewięć kompozycji, w których zespół nadal hołduje rockowej klasyce z naciskiem na Deep Purple (szlachetne brzmienia organów Hammonda zrobiły robotę!), Black Sabbath z lat osiemdziesiątych. Ukłon zacnym wzorcom panowie składają nie tylko w gitarowych riffach, lecz także w tekstach – nawiązania do „Paradise City” Gunsów w tytule i tekście drugiego kawałka na płycie.

    Hardrockowe inspiracje Leash Eye często doprawia stonerowym brudem. Nihil novi? I tu zaskoczenie, bo stołeczna formacja postanowiła trochę poeksperymentować w partiach wokalnych, zapraszając do studia dwie śpiewające panie i to z różnych muzycznych światów. Z jednej strony Margo z deathmetalowej grupy Moyra, z drugiej – Monika Urlik (udziela się w czterech kompozycjach), która – poza epizodem z Naumachią – kojarzona jest raczej z muzyką pop o soulowej proweniencji. Ale potrafi odnaleźć się w takich hardrockowych klimatach. Żeńskie wokale nadają pewnego… hipisowskiego luzu utworom z „Busy Nights Hazy Days”. Brzmią one chwilami jak skrzyżowanie Deep Purple z Jefferson Airplane. Ale muzycznie też potrafią zaskoczyć. Spodziewalibyście się klimatów a la Tangerine Dream w końcówce „Electric Suns”?

    Słychać, że ten zreformowany skład dotarł się już w stu procentach i gra jak dobrze naoliwiona hard (truckin’) rockowa maszyna. Fajnie byłoby, gdyby wreszcie wypłynęli na trochę szersze wody. Wszak przypadkowa kapela nie wygrywałaby eliminacji do festiwalu w Wacken…

8/10

Robert Dłucik

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *