1. Not Today Satan
2. Ghost Town
3. Bastard Son
4. Dark Days
5. Burning Bridges
6. Do The Work
7. Hurricane Orlagh
8. Walls Of Jericho
9. Story Of My Life
10. We Don’t Run
11. Something Wicked
12. House Party At The End Of The World
Rok wydania: 2023
Wydawca: Ear Music
Vinny Appice i Vivan Campbel, czyli członkowie zespołu DIO, uczestniczący w nagraniach kultowego „Holy Diver” oraz Andrew Freeman i Phil Soussan tworzą razem formację LAST IN LINE (nazwa zespołu to również nawiązanie do tytułu albumu DIO) będącą swego rodzaju kontynuatorką spuścizny po solowym projekcie wielkiego małego wokalisty Ronniego Jamesa Dio.
„Jericho” najnowsze wydawnictwo grupy to soczysty hard rock z inklinacjami w kierunku heavy metalu. To dwanaście utworów, które może nie powalają rozmachem, ale na pewno mogą dostarczyć ciekawych doznań muzycznych. Choć sabbathowa, ciężka perkusja wprowadzająca w „Not Today Satan” może sugerować ciężary pokroju Heaven & Hell to jednak gitary to już hard rockowa estetyka i to raczej ta muzyka tu króluje. Jeśli mowa o gitarach to ciekawie prezentują się partie Viviana Campbella, który najwyraźniej otrzymał więcej swobody (w porównaniu do tego co robi w Def Leppard) i miał okazję nieco więcej poszaleć na swoim instrumencie. Ciekawie prezentują się: podszyty bliskowschodnim klimatem „Bastard Son”, znakomity, melodyjny, chyba najlepszy na płycie „Burning Bridges” czy otwarty siarczystym riffem „Hurricane Orlagh”. Niestety jest też nieco wypełniaczy, utworów, które jednym uchem wpadają, drugim wylatują („Story Of My Life”, „Something Wicked”), gdyby ich tu nie było ogólna ocena na pewno byłaby wyższa – płycie wystarczyłoby 9-10 killerów, a tam mamy niepotrzebne przestoje i mielizny.
„Jericho” to solidny album, bez wielkich uniesień, ale na pewno wart uwagi. To rasowe hard rockowe granie i choć nie sądzę aby zatrząsnął sceną to warto po niego sięgnąć.
7/10
Piotr Michalski
















































