1. Corrupted 03:38
2. Foreboding Visions 05:33
3. The Blight 04:32
4. A Dreamless Machine 03:45
5. Engulfed by Darkness 05:09
6. Misanthropic Entrapment 04:15
7. The Possession 03:35
8. Eyes 03:59
9. The Modern Prometheus 04:30
10. Lunar Mutation07:12
Rok wydania: 2013
Wydawca: Revalve Records
http://www.kupidskurse.com/
Szwajcarski Kupid’s Kurse powstał w 2007 roku, ale dopiero w zeszłym
roku ukazała się ich debiutancka płyta, która ma szansę zdobyć pewne
względy u miłośników mocniejszych brzmień.
„Decahedron” bo tak właśnie nazwano to wydawnictwo stanowi wypadkową,
pomost pomiędzy tym co nowoczesne, a tym co bardziej klasyczne.
Oczywiście nie mówimy tu o klasycznym rocku, ale o muzyce zdecydowanie
mocniejszej. Kupis’s Kurse balansuje pomiędzy różnymi wcieleniami death i
black metalu, co w żaden sposób nie deprecjonuje chłopaków do sięgania
po bardziej klimatyczne, doomowe rozwiązania. Te w tym przypadku
pojawiają się dzięki zastosowaniu klawiszy, które w głównej mierze
odpowiadają za kreowanie tła, ale nie zawsze. Czasami instrument wysuwa
się do przodu i wówczas zanika drapieżna osobowość Szwajcarów na poczet
bardziej nastrojowych pomysłów.
Poza tym panowie w większości parają się mocniejszymi formami metalu.
Jest to swego rodzaju mikstura o różnej intensywności i klimacie.
Znajdziemy elementy melodyjnego death metalu spod znaku In Flames, czy
Soilwork, jak również liczne naleciałości starej szkoły death metalowego
rzemiosła, również w skandynawskim wydaniu oraz motywy znamienne dla
norweskiego blacku.
Zespół stara się urozmaicać swoje kompozycje unikając typowo
piosenkowych struktur. Jednak mimo wszystko „Decahedron” pozostawia
jakiś niedosyt. Czegoś tu brakuje, chociaż zespołu z całą pewnością nie
można posądzić o minimalizm. Instrumentalnie również Szwajcarzy
prezentują przyzwoity poziom tak więc w kwestii rzemiosła nie ma
specjalnie nic do zarzucenia. Ewentualnie czasami irytować mogą bardziej
drapieżne momenty, podczas których bębny jadą zbyt trywialnie i tworzy
się toporna „nawalanka” mało przyjemna dla ucha. Pomimo tego album ma
całkiem sporo ciekawych rozwiązań, pomysłów, które od czasu do czasu
rzucają jaśniejsze światło na całość.
Ogólnie wydawniczy debiut Kupid’s Kurse prezentuje się przyzwoicie, ale
tylko i wyłącznie przyzwoicie. Po kilkukrotnym wchłonięciu całości,
jakoś niewiele pozostaje w głowie i to stanowi największą bolączkę tego
materiału. O oryginalności również nie ma mowy, ale w obecnych czasach
ten przywilej posiadają nieliczni. Płyta może się podobać, ale o
rewolucjach i większym entuzjazmie nie ma mowy. Jednak kto dysponuje
nadmiarem wolnego czasu niech spróbuje, a nuż się spodoba.
6,5/10
Marcin Magiera

















































