1. Ariańska noc
2. Kometa Kronera
3. Prosta piosenka do M.
4. Nie jestem stąd
5. Mój sen o wyspie
6. Dance Macabre
7. Pragnienie
8. Modlitwa bez słów
9. Schizofenix
10. Bagdad Cafe
11. Dream About The Island (bonus)
12. Simple Song (bonus)
13. Desire (bonus)
14. Bagdad Cafe (bonus)
Rok wydania: 1999/2021
Wydawca: Kroner Production/GAD Records
Kolejna zapomniana perełka polskiego rocka, tym razem z lat dziewięćdziesiątych, która wreszcie doczekała się porządnego kompaktowego wydania. W epoce, debiutancki – i niestety jedyny studyjny – materiał tego krakowskiego zespołu ukazał się na kasecie magnetofonowej (dzisiaj „biały kruk”). CD był na wyciągnięcie ręki, poligrafia była gotowa, no ale temat upadł…
Dekada lat dziewięćdziesiątych (zwłaszcza jej pierwsza połowa) została zdominowana w rocku przez grunge, ale pojawiła się wtedy również kolejna fala zespołów zafascynowanych twórczością Pink Floyd, Yes, Genesis, King Crimson oraz Marillion. Również w Polsce… Kroner Cirkus – dowodzony przez biegłego gitarzystę Michała Worgacza (ostatniego znanego przede wszystkim z tribute bandu Another Pink Floyd) udanie wpisywał się w ten nurt.
„Kometa Kronera” to z jednej strony efektowne, instrumentalne popisy (ponad 10 minutowy, kilkuczęściowy utwór tytułowy; „Schizophenix” – nie tylko tytułem nawiązujący do Karmazynowego Króla). Z drugiej – pełne uroku i pięknych gitarowych pasaży kompozycje z partiami wokalnymi lidera, które niczym nie ustępują najlepszym dokonaniom Collage z tamtych lat. Wyróżniają się wśród nich „Mój sen o wyspie” (znalazł się niegdyś na składance Polski Art-Rock, vol. 1) i finałowy „Bagdad Cafe”. Gdyby panowie mieli więcej szczęścia, mogliby także zaistnieć na zachodnich rynkach, zresztą przymiarki ku temu zostały zrobione – dowodem anglojęzyczne wersje utworów, które trafiły na kompaktowe wydanie jako bonusy.
Cóż, muzyczne inspiracje są czytelne, ale deficyt oryginalności to „grzech” praktycznie wszystkich ówczesnych progrockowych kapel (obecnych także). Ale po latach słucha się tych nagrań bardzo dobrze, nie zestarzały się ani trochę. Dobrze, że zostały przypomniane…
Robert Dłucik















































