KINO – Radio Voltaire

KINO - Radio Voltaire

1. Radio Voltaire (7:06)
2. The Dead Club (4:12)
3. Idlewild (6:03)
4. I Don’t Know Why (5:25)
5. I Won’t Break So Easily Any More (5:30)
6. Temple Tudor (4:32)
7. Out Of Time (6:22)
8. Warmth Of The Sun (1:50)
9. Grey Shapes On Concrete Fields (4:42)
10. Keep The Faith (5:38)
11. The Silent Fighter Pilot (4:50)

Rok wydania: 2018
Wydawca: Inside Out


John Mitchell to bardzo pracowity muzyk, kiedy nie nagrywa, bądź nie jeździ w trasę jako gitarzysta Areny, to tworzy wraz z Johnem Beckiem muzykę It Bites. Przeważnie jednak i to mu nie wystarcza. Wtedy realizuje swoje własne muzyczne pomysły, albo sygnowane własnym nazwiskiem, bądź jako Lonely Robot. Okazuje się, że i to dla niego ciągle za mało. 13 lat temu ukazała się pierwsza płyta supergrupy KINO, którą John Mitchell współtworzył z basistą Marillion Peterem Trawavasem i perkusistą Chrisem Maitlandem. Za namową wytwórni Inside Out, postanowili kontynuować wspólny, muzyczny wątek, realizując drugą płytę. Tym razem bez Chrisa Maitlanda. Za perkusją zasiadł tym razem Craig Blundell (Steven Wilson). Jako gość specjalny, w sesji nagraniowej wziął udział wspomniany wcześniej John Beck, grający na klawiszach.

Nowa płyta nosi tytuł „Radio Voltaire”. Radio w Kinie – czemu nie? Materiał, który zawiera płyta, bez wątpienia powinna trafić w gusta, miłośników muzyki jaką prezentuje Johny Mitchell, na swoich solowych przedsięwzięciach. Zawiera bowiem to, do czego nas muzyk przyzwyczaił, dużą dbałość o melodie, co nie zawsze jest domeną muzyki, z progresywną akredytacją. Piękne melodie, idą natomiast w parze z charakterystycznym głosem, bardzo ciepłym, ale jednocześnie nie pozbawiony pewnej szorstkości.

Płytę rozpoczyna siedmiominutowa kompozycja tytułowa. Na początku słyszymy dźwięk zmieniających się fal radiowych, a już na tej właściwej fali, słychać charakterystyczna, ciepłą gitarową solówkę, którą raczy nas Mitchell. To obok „Out Of Time”, najdłuższy fragment. „Out Of Time”, dowodzi, że Pete Trewavas jest w tej układance równoważną postacią co John Mitchell. Tutaj szczególnie odcisnął swoje piętno, wdzięczną solówką na gitarę basową. Pozostałe utwory mają bardziej piosenkową długość i taki właśnie charakter. Nie można odmówić uroku zwłaszcza tym spokojniejszym, balladowym fragmentom, których jest tutaj zdecydowanie więcej: „Idlewild”, „Temple Tudor”, „Warmth Of The Sun”, „Keep The Faith”…. Kontrastują z nimi żywiołowe: „The Dead Club”, w której słychać piętno Davida Bowie , czy wręcz rock&rollowe „I Don’t Know Wy”, bądź bardzo witalne „I Won’t Break So Easily Any More”. Na szczególną uwagę zasługuje ostatni kawałek, bardziej epicki ” The Silent Fighter Pilot”, opowiadający o wuju Johna Mithella, który w czasie drugiej wojny światowej walczył jako lotnik.

„Radio Voltaire” może nie jest tak wyrazisty, jak wydany 13 lat wcześniej „Pictures”, który zawierał tak zapadające w pamięci kompozycje jak: „Letting Go”, „Leaving A Light On” czy „All You See”. Wydaje mi się jednak, że nowy album bardziej przekonuje jako całość.

8/10

Marek Toma

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *