1.Let’s Roll Just Like We Used To
2. Days Are Forgotten
3. Goodbye Kiss
4.La Fée Verte
5.Velociraptor!
6.Acid Turkish Bath (Shelter From the Storm)
7.I Hear Voices
8.Re-Wired
9.Man of Simple Pleasures
10.Switchblade Smiles
11.Neon Noon
Rok wydania: 2011
Wydawca: Sony Music
http://www.kasabian.co.uk
Jeżeli na kopercie płyty widnieje nazwa zespołu Kasabian, która
zainspirowana została postacią Lindy Kasabian, członkinią krwawej sekty
Charlesa Mansona, i dodatkowo zatytułowana jest „Velociratpor” a to
był niegdyś wielce drapieżny dinozaur, to czyż zawartość płyty nie
powinna być zabójcza? Powinna i powiem więcej: jest. Dlaczego
Veliciraptor ? pyta dziennikarz NME, na co odpowiada Sergio Pizzorno,
gitarzysta i jak się okazuje paleontolog amator: „Veliciraptory polowały w grupie składającej się z czterech osobników. Były rock’n’rollową grupą dinozaurów.”
Prawdopodobnie zacytowane słowa miały oddać drapieżny charakter
czterech członków Kasabian, którzy wraz z nowym albumem wyruszyli na
łowy. W takim razie muszę przyznać, że prawdopodobnie jestem jedną z
pierwszych ofiar tych dinozaurów, która z przyjemnością dała się
upolować. Zapewnie nie jedyną.
Włączyłem „Veliciraptor” i od początku do ostatniego utworu nie mogłem
się od tej płyty oderwać, jest jedną z tych, na której nie da się
przewidzieć jaki będzie kolejny utwór. Mnogość muzycznych kombinacji i
przeróżnych inspiracji zawartych w poszczególnych piosenkach jest
niezwykle wciągająca. Intrygująco jest już od pierwszych dźwięków
trąbki brzmiących we wstępie do „Let’s Roll Just Like We Used To”, po
których następuje zwrotka muzycznie balansująca pomiędzy The Yardbirds i
The Kinks. Na tym nie kończą się słyszalne echa lat sześćdziesiątych,
bo jest jeszcze „Goodbay Kiss” , piosenka kojarząca się ze słonecznym
popem w stylu The Beach Boys, i choć treść nie należy do
optymistycznych , to zdecydowanie dostarcza „dobrych wibracji”.
Pozostaje jeszcze „La Feè Verte” tutaj już dosłownie zespół odwołuje
się do twórczości dumy narodowej Brytyjczyków mianowicie ponadczasowych
The Beatles. W pierwszej zwrotce padają słowa „I see Lucy in the sky
telling me I’m high” a sam utwór jest wypadkową wywołanej przed chwilą
„Lucy In the Sky With Diamonds” i „Day In the Life” . Niemniej nie
słyszalna obecność tych wielkich niegdyś zespołów świadczy o sile tych
utworów, to są naprawdę dobre piosenki i nie należy zbyt pochopnie
wyciągać wniosku o ich wtórności. Posiadają własny styl i charakter
Kasabian jak i pozostałe. Przecież są jeszcze „Days Are Forgotten”,
tytułowy „Velociraptor” i „Re-Wired” , które dostarczają słuchaczowi
potężnej dawki energii (koniecznie zobaczcie teledysk do tego
ostatniego, w którym zespół ucieka przed tajemniczym gościem w
Chevrolecie, dobrze nam znanym samochodem marki Fiat 126p, przy czym
zabawnie wykrzykując: „Even! Faster! Than before” ). Nie można
zapomnieć o jednym z najlepszych na płycie „Acid Turkish Bath (Shelter
from the Storm)” z orientalnie brzmiącymi, genialnymi smyczkami. Cały
ten wymieniony koktajl trzeba uzupełnić o piosenki przesiąknięte
elektroniką, oszczędnie jak u Kraftwerk w „I Hear Voices, czy
przebogato brzmiących w „Switchblade Smiles”.
Wielka radość tak nazwałbym uczucie, który towarzyszy mi przy każdym
kolejnym przesłuchiwaniu dysku zatytułowanego „Velociraptor”, choć treść
znam już dość dobrze. Kasabian potrafił na swoim ostatnim albumie
stworzyć muzykę niezwykle różnorodną przy czym nie pozbawiając go wcale
spójności. Powiem krótko jest eklektyczny i inteligentny. Zespół tą
płytą mocno zaznacza swoją obecność na muzycznej scenie a obserwując
stale rosnącą formę czterech „drapieżników” jestem przekonany że mają
jeszcze dużo do zaśpiewania.
9/10
Witold Żogała
















































