KALLE WALLNER – 2022 – Voices

kalle wallner - voices

1. One (5:14)
2. Two (7:54)
3. Three (5:56)
4. Four (6:01)
5. Five (3:53)
6. Six (9:30)
7. Seven.Out (11:14)

Rok wydania:2022
Wydawca: Gentle Art Of Music
https://www.gentleartofmusic.com/


Po przeszło 20 latach na scenie, wydaniu 7-u płyt studyjnych i z tyleż samo koncertowych z grupą RPWL,  zaserwowaniu 5-u płyt projektu BLIND EGO, przyszła pora na pierwsze zupełnie solowe „Głosy” Kalle Wallnera, czyli „Voices” – pierwszy album sygnowany wyłącznie własnym imieniem i nazwiskiem.

Tym razem muzyk nie bawił się nawet w wymyślanie tytułów. Dostajemy w większości (poza jednym) instrumentalne kompozycje ponumerowane od 1 do 7 (jak siedem dni tygodnia, albo siedem grzechów głównych).  Główny cel? Chyba wyrażenie swoich uczuć, fascynacji, a może i frustracji, w głównej mierze dzięki gitarze elektrycznej. Bo to w zasadzie jak na gitarzystę przystało album gitarowy. Czy wirtuozerski? W pewnym stopniu tak. Może nie aż tak bardzo, jak solowe płyty Steve’a Vaia,  Satrianiego, Yngwie Malmsteena czy innych gitarowych wymiataczy. W autorskiej muzyce Kalle Wallera, mimo wszystko można znaleźć więcej uczucia w surfowaniu miedzy gitarowymi strunami. I muzycznie jednak nie odcina się aż tak bardzo od tego, co proponował swoją grą w RPWL czy Blind Ego. Jedno jest pewne, nie jest to też gra muzyka ślepo zapatrzonego w dokonania Davida Gilmoura. Kalle Waller przez lata obecności na muzycznym rynku, wypracował sobie bez wątpienia swój własny rozpoznawalny styl.

Album gitarowy, jednak klawisze są tutaj również obecnie i ważne, dzięki pomocy wieloletniego muzycznego towarzysza podróży Jogi Langa. Paradoksalnie album rozpoczyna się dźwiękiem klawiszy, po chwili dopiero wchodzi gitara. To dosyć żywiołowa kompozycja, z klimatycznymi gitarowymi solówkami. I właśnie wiele na płycie takich fajnych, klimatycznych momentów, ale bywają oczywiście i ostrzejsze, zagrane z rockowym, czy wręcz metalowy pazurem fragmenty. Najczęściej jednak klimat i żywiołowość mieszają się ze sobą. Wyróżniającym się głównie ze względu na wokal utworem jest „Three”. Gościnnie zaśpiewał tutaj wokalista SUBSIGNAL  Arno Menses (śpiewał już gościnnie na płycie „Liquid Live”  BLIND EGO). Właśnie ta jedyna obdarzona wokalem kompozycja, najbardziej skojarzyła mi się z klimatem RPWL. Równie ważny gość dzierży na płycie perkusyjne pałeczki. Kallemu udało się namówić do współpracy, rozchwytywanego, znakomitego perkusistę Marco Minnemanna, mieszkającego obecnie w San Diego, w Kalifornii. A jednak! W kompozycji „Six” spod palców Kalle Wallnera wyłonił się na chwilę David Gilmour 😉. Płytę wieńczy prawdziwa perełka, przeuroczy muzyczny fragment – „Seven- out”. I czemu by nie porównać go tutaj, do jednej  z piękniejszych kompozycji Steve’a Vaia „For the Love of God”?

„Voices”, to wyjątkowo piękna muzyczna podróż.  Czy autor osiągnął tutaj swój zamierzony cel? Ktoś kiedyś powiedział: „… lepiej podróżować, niż dojść do celu…”. Wodząc za „Głosami” solowej  płyty Kalle Wallnera mam nadzieję, że to jednak nie była jednorazowa wyprawa.

9/10

Marek Toma

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *