1. Lifetime of a journey (8:14)
2. A complex work of art (11:57)
3. The weed of all mankind (9:29)
4. Sonic Pearls (6:06)
5. The end of the rope (13:59)
6. Across the big uncertain (8:30)
7. Distant voices (13:00)
8. Otherworldly brights (7:08)
Rok wydania: 2003
Wydawca: Inside Out
Aby odpocząć nieco od okołogenesisowych muzycznych wędrówek sięgnąłem po
płytę z cyklu „i co z tego że ze Szwecji…”, a mianowicie po płytę
grupy Kaipa, i szczerze mówiąc ta ucieczka nie do końca mi się udała, bo
i w ich muzyce słychać wyraźne genesisowe wpływy, jak również wpływy
innych wielkich prekursorów symfonicznego rocka lat siedemdziesiątych. W
sumie nie ma się czemu dziwić, bowiem zespół ten nie jest jakimś nowym
zjawiskiem na muzycznym rynku, był czołowym przedstawicielem rocka
symfonicznego w Szwecji w drugiej połowie lat siedemdziesiątych, i to
właśnie w tej formacji swoją muzyczna karierę rozpoczynał Roine Stolt.
Za sprawą tego artysty oraz swego dawnego kolegi Hansa Lundina, po 20
latach muzycznego niebytu zespół powstał z martwych. Pierwszą płytą po
reaktywacji była wydana w 2002r. „Notes From The Past”, płyta
„Keyholder”, wydana w roku 2003, która wpadła w moje ręce, jest drugim
dzieckiem uwspółcześnionej Kaipy. Zespół funkcjonuje do dziś, w zeszły
roku ukazał się krążek „Angling Feelings” który powstał niestety już bez
udziału Roinego Stolta.
Okładka płyty „Keyholder”, to jakby kadr z filmu sf, i szczerze zachęca
do sięgnięcia po to wydawnictwo. Od pierwszej kompozycji – „Lifetime of
a Journey” słychać szwedzką szkołę progrocka, słychać że w tworzenie
muzyki zamieszany jest wszędobylski Roine Stolt, gdybym przypadkowo
usłyszał te dźwięki, stwierdziłbym że to któraś z kompozycji The Flower
King. Drugi utwór – „A Complex Work of Art” w podobnej konwencji co
pierwszy, ale gdzieś w połowie tej 11-to minutowej kompozycji usłyszeć
możemy żeński głos, i to jaki głos: piękny, aksamitny, można tylko
zamknąć oczy i wyobrazić sobie tą anielską postać, z okładki płyty
dowiadujemy się że ta tajemnicza pani to niejaka Aleena. W zapętlonych
progresywnych smakowitych motywach słychać ducha starych mistrzów
gatunku: Genesis, Yes czy nawet King Crimson. Na zakończenie utworu znów
słyszymy ten olśniewający głos i to chyba nie kobieta lecz syrena:
Annie Haslam, Paulla Coul czy Kate Bush jakby wymieszane ze sobą. Utwór
kolejny: „The Weed of All Mankind” trochę wodewilowy, i prawdę mówiąc
szkoda że udziela się na nim wokalnie Stolt, co znów upodabnia ten utwór
do królewsko-kwiatowej konwencji. Następna kompozycja: „Sonic Pearls”,
nadciągnęła jak nadęty cumulus, jakby trochę bezbarwna, no ale przecież
cumulusy nie są kolorowe, z tej chmurki wielkiego deszczu nie ma. Chmury
się rozpływają by odsłonić błękitną poświatę kolejnego utwór
najdłuższego na płycie „The end of The Rope”, jest w tym utworze trochę
jazzującego zapętlenia, jest wiele instrumentalnych smaczków, i świetne
brzmienie hammondów. Następnie możemy usłyszeć „Across The Big
Uncertain”, utwór w ciepłym, bajkowym klimacie, bardzo ciekawy ze
względu na różnorodność wokalną. Natomiat kolejna kompozycja – „Distant
Voices”, to kawałek o bardzo Yesowym zabarwieniu, zespół lubi bawić się
dźwiękowymi smakami, celebrować każdy dźwięk, każde solo ze szwedzka
precyzją, aby osiągnąć magiczna liczbę 13 minut. Na zakończenie mamy
jeszcze subtelną kompozycję „Otherworldly Brights” i muzyczna przygoda z
zespołem Kaipa dobiega końca.
Muzyka bogata w przeróżne wykwintne smaczki dźwiękowe, przepyszne
klimaty, osadzona korzeniami w latach siedemdziesiątych a muzycznymi
konarami wyrastającą w przyszłość. Nie jest jakimś epokowym arcydziełem,
lecz jednym z licznych nordyckich przejawów muzycznego kunsztu.
8/10
Marek Toma














































