1.Máma mi na krk dala klíč
2.Je ti to líto
3.Černý květ
4.Emil P.
5.Dej nám sílu
6.Monika
7.Staré dobré časy
8.Den nenávidí noc
9.Vlci
10.Píseň pro V. V.
11.Této noci déšť nepřišel
12.Řady
13.Zestárli jsme lásko
14.Řekni sýr
15.Dobří holubi
Rok Wydania: 2020/2021
Wydawca: Jaromír Nohavica/Magic Records
http://www.nohavica.cz
Myślę, że każdy kto choć raz zetknął się z Czechami na pewno słyszał te trzy nazwiska: Švejk, Havel, Nohavica. Zwłaszcza to ostatnie – zaprzyjaźnionego z Polską barda, poety, muzyka, Jaromíra Nohavicy, o którym w kraju nad Wisłą mówi się o „nasz człowiek z Ostrawy”. Całkiem niedawno ukazała się jego nowa płyta, zatytułowana „Máma mi na krk dala klič” („Mama dała mi na szyję klucz”). Tym razem Nohavica postanowił odsunąć na moment na bok Roberta Kuśmierskiego i Pavla Plánkę, czyli muzyków, którzy mu zazwyczaj towarzyszyli i za mikrofonem zasiadł sam ze swoją gitarą. W ten sposób zarejestrował piętnaście kompozycji, w których nie usłyszymy nic innego oprócz gitary, harmonijki ustnej, głosu Nohavicy i jego pięknej poezji. Bo czasem warto zwolnić, odciąć się od zgiełku, wyciszyć się i wsłuchać w to, co ktoś ma do powiedzenia. Ci, którzy znają piosenki Nohavicy wiedzą, że u niego można liczyć na chwile wzruszenia, głębokie teksty, ale i też specyficzny czeski humor, jak i doskonały komentarz do otaczającego nas świata. Tym razem jednak Jaromír postanowił wziąć na warsztat swoje życie i w swoim stylu skomentować jego najważniejsze etapy. Można by rzec, że Artysta wydał muzyczną autobiografię, lecz nie mówi tu wprost o jakichś konkretnych wydarzeniach. Wszystko ubrał w perfekcyjną poezję z całym mnóstwem odniesień, metafor i symboli.
Tym razem zrobię wyjątek i nie będę opisywać każdego utworu po kolei. Zamiast tego spróbuję zaznaczyć te wszystkie najważniejsze momenty, które sprawiły, że słucha się tego cudownie i człowiek na tę jedną chwilę staje się lepszy i mądrzejszy w tym dzisiejszym zdurnowaciałym świecie.
Niewątpliwie ważny jest numer pierwszy, czyli utwór tytułowy. Mamy tutaj słowo-klucz: klucz. Dla młodych – kiedyś były takie czasy, że rodzice zawieszali swoim dzieciom na szyję klucz do domu, nie martwiąc się o to, że ktoś im ten klucz ukradnie, a dziecko porwie. Tutaj kluczem są mądre rady matki dla małego synka: „czyść buty, chadzaj do fryzjera, wystrzegaj się złych ludzi”, itd. I ten biedny mały Jarek się stara, ale wychodzi, jak wychodzi. Wzruszająca pieśń, z lekką grą gitary.
Warto zwrócić uwagę na „Černý květ”. Jest to jeden z niewielu wyjątków, kiedy tempo jest troszkę żywsze, lecz tekst w żadnym wypadku aż tak wesoły nie jest. Myślę, że kiedy wreszcie wrócą popandemiczne koncerty, będzie to jedna z tych najbardziej wyczekiwanych kompozycji. Polecam zajrzeć na oficjalną stronę Nohavicy, gdzie są również polskie tłumaczenia tekstów, by na spokojnie pomyśleć na głębią „Czarnego kwiatu”.
Jedną ze starszych kompozycji, przy której warto się zatrzymać, jest „Staré dobre časy”. To klasyczny przytyk do czasów minionych, ale także i do współczesności. I okazuje się, że kartki na mięso, kolejki, jedyna słuszna partia miały swój urok, nawet pomimo swej straszności i karykaturalności. Słuchanie Beatlesów było zakazane, więc rzecz jasna wszyscy słuchali. Nie, Jaromír nie oddaje hołdu komunizmowi, ale po swojemu się z tego śmieje i zauważa, że obecna demokracja też nie jest zbyt mądrym rozwiązaniem.
Inną kompozycją, którą chciałbym usłyszeć na koncercie jest „Den nenávidí noc”. Poza kolejnym przepięknym tekstem warto zwrócić tu uwagę na fajne bicie dłoni w struny: aż słuchać, jak opuszki palców wytwarzają charakterystyczne skrzypienie. Myślę, że ten moment na żywo będzie powodował ciarki na plecach. Zresztą podobny zabieg mamy w pieśni „Řady”. Śpiew Jarka kojarzy mi się tu z innym Artystą – Vasilisem Papakonstantiou, greckim muzykiem rockowym, który również potrafi głęboko przeszywać słuchacza melorecytacją. Tutaj mamy również, fajny melodyjny refren i przeszywający tekst.
To tylko kilka najważniejszych fragmentów tej zupełnie niedzisiejszej płyty. Trzeba mieć niesamowitą odwagę, by wymusić na słuchaczu czterdzieści jeden minut skupienia na jednej osobie. To też pokazuje wielkość Nohavicy, który wie, jakich ma słuchaczy i że może im zafundować taki właśnie album. Tak, to jest płyta dla wiernych fanów poezji Jarka. Czy ci, którzy nie znają jeszcze jego twórczości, polubią go dzięki tej płyce? Na pewno tak, pod warunkiem, że poszukują chwili wyciszenia oraz doskonałych i mądrych tekstów. Ten album sprawia, że cofam się w czasie, w którym był Jacek Kaczmarski, Bułat Okudżawa, Karel Kryl i inni nieujarzmieni poeci. A wszystko to brzmi tak, jakby było nagrane na płycie winylowej lub kasecie magnetofonowej. Jest to tak cudownie archaiczne, że aż gdzieś w wyobraźni wracam właśnie do starych dobrych czasów – oranżady „Ptyś”, zabaw w chowanego z chłopakami z kamienicy, szkolnych mundurków, a gdzieś z otwartego okna u sąsiadki właśnie słychać Nohavicę lub Kaczmarskiego… Niewątpliwie spokojna, rozmarzona i wyciszająca ta płyta. Taka zupełnie inna. I dzięki temu tak cudowna.
8/10
Mariusz Fabin

















































