1.Fame
2.All I Need Is A Miracle
3.When The Rain Begins To Fall
4.Maniac
5.Take On Me
6.Relax
7.What A Feeling
8.Against All Odds
9.Separate Ways
10.Suburbia
11.Here Comes The Rain Again
12.She’s Like The Wind
13.(I Just) Died In Your Arms
14.Forever Young
15.Since You Been Gone
16.Call Me
17.Catch Me I’m Falling
Rok wydania: 2026
Wydawca: RPM
Nie trzeba być kinomanem, żeby zorientować się czym kierowali się muzycy IRON SAVIOR tytułując swój nowy album i tworząc do niego okładkę. Skojarzenia są tak sugestywne, że aż pachną pozwem od Disneya. Zresztą na liście utworów znalazł sie kawałek który pojawiły się w Strażnikach Galaktyki. Mowa o „Since you been gone”.
Więc generalnie tak, zespół nagrał płytę z coverami. Niektóre z tych kawałków były już w gatunku eksplorowane wielokrotnie. Mowa o pierwszym singu – Fame czy Maniac, który sporo wyświetleń przyniósł grupie Firewind. Niektóre z kolei, dane mi było w takich wersjach usłyszeć po raz pierwszy.
W sumie to już podczas osłuchiwania singli stwierdziłem że Iron Savior nagrał te utwory po swojemu nie siląc się na jakieś odważne aranże i bodaj już przy trzecim kawałku poczułem znużenie powtarzalnością stylistyki. Do tego stopnia, że bałem się sięgać po wypełniony po brzegi srebrny Krążek. Album bowiem zawiera 17 kawałków, ale jak się okazuje wśród kilku mielizn trafiają się również perełki. I do tych jasnych punktów zaliczę interpretację „Relax” gdzie grupa faktycznie pokusiła się o majstrowanie przy aranżacji. W paru innych przypadkach z kolei, decyzja o nie kombinowaniu wyszła na dobre utworowi. I taki właśnie jest wspomniany „Since you been gone” z repertuaru Rainbow – bardzo fajnie się prezentuje. Mój ukochany „Seperate ways” (Journey) również został dość wiernie odegrany, „gańby ni ma”, ale do zachwytu mi daleko. Za to wyjątkowo zgrabnie wyszedł „Here Comes The Rain Again”, niby bez udziwnień, ale widocznie kawałek miał potencjał do zagrania w takiej wersji.
Całość jednak może znużyć, i pytanie czy zrobienie takiego albumu nie będzie przesytem dla fanów. Te kawałki sprawdziłyby się genialnie jako bonus tracki na każdej płycie. Każdy z nich z osobna. Ja tej płyty jako całość raczej nie będę słuchał, natomiast pojedynczych kawałków i owszem, bardzo chętnie. I bardzo chętnie puszczę je rodzinie, czy znajomym.
Suma sumarum, bez szału ale przyjemnie się tego słucha. Może lepiej to robić z przerwami. Albo czasem użyć guzika „skip”.
6/10
Piotr Spyra



















































