1. Moments (8:35)
2. Live Your Life [Part 1] (4:48)
3. Live Your Life [Part 2] (8:20)
4. Drifting (8:34)
5. Cinta Indah (5:01)
6. Brothers (5:08)
7. Come Find Love (4:40)
8. Finest Hour (5:56)
9. Turn Away (11:06)
Rok wydania: 2012
Wydawca: IOEarth Music
http://www.ioearth.com/
Czy słuchacie muzyki? Głupie pytanie, oczywiście że słuchacie, inaczej
nie bylibyście bywalcami portalu RockArea. A jakiej muzyki słuchacie?
Następne głupie pytanie – oczywiście że rocka progresywnego, prawda? No
dobrze, a może jakichś innych gatunków muzyki? Tu pewnie odpowiedź nie
będzie tak oczywista. Jedni odpowiedzą, że słuchają także hard rocka i
metalu (jak ja), inni że worldmusic, jeszcze inni ambientu czy muzyki
filmowej.
Dlaczego pytam? Otóż wpadła w moje ręce płyta niezwykła – „Moments”
zespołu IOEarth. Trudno mi tą muzykę zaklasyfikować, bo rock progresywny
to chyba za wąskie określenie dla zawartości tej płyty. W czym leży jej
niezwykłość? Otóż w tym, że zawiera ona tyle niezwykle umiejętnie
wymieszanych składników, że czyni ją to strawną dla niemal każdego. Jak
to się robi? Cóż spróbujmy. Weźmy wstęp jak z muzyki Ennio Morricone,
dołóżmy troszkę orientalnych zaśpiewów w stylu worldmusic, okraszmy
gitarową jazdą a la Camel, uduchowionym żeńskim wokalem, wszystko to na
bazie rasowego rockowego podkładu i co dostajemy? Utwór „Moments”, który
rozpoczyna recenzowaną płytę. Jest dobrze? A to tylko początek…
Idźmy dalej – „Drifting”, gdzie gregoriańskie chorały i transowe
bębnienie przechodzą gładko po dołożeniu żeńskiego wokalu i motywu
klawiszowego w coś w rodzaju… muzyki DeadCan Dance (?!) przeistaczając
się następnie w coś, co przypomina trip hop Massive Attack.
Mało różnorodności? Posłuchajmy więc „CintaIndah”. Tu mamy urokliwą
melodię podaną przez żeński wokal i smyki zmieniającą się po dodaniu
orientalnego wokalu i bębnów, zmierzając kupatetycznemu zakończeniu,
które mogłoby być podkładem napisów końcowych kolejnej części przygód
Jamesa Bonda.
A są jeszcze: leniwie nastrojowy „Turn Away”, dwuczęściowy „Live Your
Life” z melodią podaną akustycznie (część pierwsza) oraz bogato
aranżowaną (część druga), nowoczesne „ComeFind Love” czy „FinestHour” z
wplecionym fragmentem przemówienia Winstona Churchilla.
Na koniec zostawiłem prawdziwą perełkę! Utwór, który został moim
ulubionym kawałkiem roku 2012. „Brothers” – instrumentalne arcydzieło,
którego wstyd nie posłuchać! Motyw przewodni powoli obudowywany
dźwiękami gitary akustycznej, fletu, klawiszy, bębnów i saksofonu
sopranowego. To stopniowo budowane napięcie, stopniowo włączające się
instrumenty, ta wspaniała melodia!!! Sama budowa utworu przypomina
sławne „Tubular Bells” Oldfielda w miniaturze! Genialny utwór!
Wymieniłem wyżej wiele rodzajów muzyki, z którą kojarzy mi się dzieło
IOEarth. Zwróćcie uwagę – „kojarzy”. Broń Boże nie jest to kopiowanie
czy naśladownictwo. Mnie akurat kojarzy się muzyka zespołu z muzyką
Camel, Massive Attack czy Dead Can Dance. Zapewniam Cię, drogi
czytelniku – Tobie skojarzy się z czymś innym. Bo to po prostu taka
muzyka, która porusza i wydobywa coś z naszego wnętrza.
Przesłuchajcie i oceńcie sami! Dla mnie 10/10 i płyta roku 2012!
Staruch
PS. „Moments” to druga płyta IOEarth. Trzon zespołu tworzą Dave Cureton i
Adam Gough, a na płycie wspierają ich Richard Cureton, Claire Malin,
Christian Nokes i Luke Shingler oraz zaproszeni goście.
PS2. O zespole nie ma nawet wzmianki w Wikipedii. Jeśli nie obniżą lotów, to myślę że wkrótce pojawią się nie tylko tam!!!

















































