1. End Of Disclosure
2. Tales Of Thy Spineless
3. The Eye
4. United We Fall
5. 44 Double Zero
6. Hell Is Where I Stay
7. Soldier Of Fortune
8. When Death Calls
9. The Return
Rok wydania: 2013
Wydawca: Nuclear Blast
http://www.hypocrisy.cc/
Hypocrisy to jeden z najwybitniejszych przedstawicieli bujnej sceny
szwedzkiego death metalu. Formacja dowodzona przez niestrudzonego Petera
Tagtgrena zaprezentowała właśnie swój najnowszy (o ile dobrze liczę)
trzynasty studyjny krążek. Po pierwszych przesłuchaniach wiem, że płyta
„End Of Disclosure” to armageddon w czystej postaci.
Hypocrisy nic nie stracili ze swojej drapieżności. Płyta jest niezwykle
brutalna i w jakże charakterystyczny dla tej grupy melodyjna. Duża w tym
zasługa brzmień instrumentów klawiszowych, które czasem dyskretniej,
gdzie indziej nieco bardziej stanowczo nadają muzyce melodyjności.
Sztandarowym tego przykładem może być tytułowy, otwierający płytę „End
Of Disclosure”. Ten utwór to kwintesencja stylu zespołu. Ciężkie,
melodyjne gitary podparte klawiszami, podniosły nastrój i wściekły wokal
Tagtgrena. Taka jest ta płyta. Jest wściekła i motoryczna a z drugiej
strony w jakże przyjemny sposób melodyjna. Wstęp do „United We Fall”
wręcz przytłacza swym patetyzmem a już po chwili zostajemy brutalnie
zmiażdżeni masywnym riffem podpartym perkusyjną kanonadą. Przy nim,
kolejny „Hell Is Where I Stay” brzmi niemal jak flirt z doom metalem a
zwolnienie w „Soldier Of Fortune” brzmi niczym fragment death metalowej
ballady.
Peter Tagtgren pomimo czterdziestki na karku zdecydowanie nie cierpi na
syndrom wypalenia i znudzenia. Growli nie zastąpił melodyjny śpiew a
instrumenty klawiszowe nie wyszły na pierwszy plan. „End Of Disclosure”
to kawał solidnego melodyjnego death metalu. W trakcie przesłuchiwania
płyty moją rodzina cierpiała katusze, ja zaś powracałem wspomnieniami do
wspaniałych lat 90-ych i krążków pokroju „Abducted”, „The Final
Chapter” czy „Hypocrisy”.
8/10
Piotr Michalski















































