HYPNOTHETICALL – 2009 – Dead World

Hypnotheticall - 2009 - Dead World

01. Dead World (2:10)
02. The Eternal Nothingness Of Sin (7:09)
03. Fear Of A Suffocated Wrath (5:04)
04. No Room To Immagination (7:51)
05. Heaven Close At Hand (4:18)
06. Hi-tech Lonelyness (6:53)
07. Lost Children (8:30)
08. Bloody Afternoon (4:00)

Rok Wydania: 2009
Wydawca: Insanity Records


Kiedy po raz pierwszy usłyszałem na Myspace numer promujący nowe wydawnictwo Hypnotheticall, przyznam – byłem oczarowany. Z jednej strony jest to właśnie rodzaj prog metalu jaki bardzo lubię, z drugiej jednak strony nazwa plus muzyka prezentowana przez zespół, były to elementy zbyt sugestywne i wydawałoby się przewidywalne. Nie zwykłem jednak tracić nadziei przed przesłuchaniem pełnego albumu. I jakież było moje zaskoczenie, kiedy płyta okazała się jeszcze lepsza niż się spodziewałem, a spodziewałem się albumu co najmniej bardzo dobrego.

To co podoba mi się przede wszystkim w muzyce Włochów, to że zawartość albumu nie jest do końca przewidywalna. Zatem mega pozytywnie zaskakują akustyki i orientalne klimaty. Oprócz tego, zespół gra na tyle charakterystycznie, że możemy już na tym etapie mówić o własnym stylu.
W sferach gitar wiele jest ostrych łamanych riffów i przeróżnych gitarowych pisków, które to właśnie dodają brzmieniu dodatkowego szlifu. Mile zaskakują również fragmenty gitar przesterowanych bardzo nowocześnie, mamy wrażenie obcowania z materiałem niezwykle świeżym w gatunku. Zatrzymajmy się na chwilę przy rytmach, bowiem warto zwrócić uwagę na niebanalne i ciekawe łamańce rytmiczne. Całości obrazu dopełnia wokalista, który, nie dość, że operuje dość wysokim głosem, to jeszcze ma sposób na podział i akcentowanie fraz melodyjnych… przez co tak teksty jak i jego sposób ich śpiewania zapada w pamięć. Poza tym w momentach bardziej emocjonalnych doskonale potrafi przekazać charakter motywu głosem.
Dead World jest albumem, na którym kompozycje są spięte klamrą stylistyczną, jednak tchną indywidualnym charakterem. Płyta jest wyrównana, a fakt że nie wskażę swoich faworytów, podpowiada, że robią na mnie wrażenie wszystkie utwory.
Album oprócz regularnych kawałków zawiera niepokojące wprowadzenie, a kończy się świetnym utworem akustycznym, którego zaletą jest to, że jest dłuższy niż przeciętne outro.

Podsumowanie? Pozycja jest przeznaczona zdecydowanie dla miłośników progmetalu niż metalu progresywnego. Nikt tu nie sili się na odkrycia, czy udawanie kombinowania. Za to otrzymujemy produkt, który wydaje się bardzo naturalny… u mnie rzutem na taśmę – TOP10 2009-tego roku!

9/10

Piotr Spyra

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *