CD 1 (52:27)
1. Macbeth (10:26)
2. Love (3:43)
3. Hyde Park (9:15)
4. Puls Life (5:23)
5. Heavy (8:18)
6. Depart Like a Tree (4:24)
7. Traveller Part 1 (10:58)
CD 2 (44:18)
1. Traveller Part 2 (44:18)
Rok wydania: 2021
Wydawca: Lynx Music
https://www.facebook.com/Hipgnosis.band
Przerwa pomiędzy „Sky Is the Limit” a „Relusion” trwała 5 lat. Tym razem przyszło nam czekać aż 10. Czy to oznacza, ze kolejna płyta ukaże się za lat 20? Zostawmy tę kwestię i przejdźmy do najnowszego wydawnictwa nietuzinkowej formacji zwanej HIPGNOSIS.
Uwagę zwraca już okładka zdobiąca elegancki digipack. Obraz Tomasza Sętowskiego, jak większość jago prac, które miałem okazję zobaczyć, po prostu powala . Abstrakcyjne światy przez niego tworzone, hybrydy budowli i ludzi są oszałamiające i obok Zbigniewa Bielaka jest on obecnie jednym z najbardziej intrygujących polskim artystów grafików.
Muzycznie? Powiedzieć o tej płycie, że to ogromna dźwiękowa piguła to jakby nic nie powiedzieć. Album został podzielony na dwa krążki CD, z czego ten drugi to trwający ponad 40 min transowy, niemal ambientowy i pozbawiony wokali „Traveller Part 2”.
Płyta numer jeden ma nieco bardziej klasyczny układ, to 7 utworów, choć w przypadku HIPGNOSIS nigdy nie mieliśmy do czynienia z typowymi piosenkami. Króluje to dość spokojna i klimatyczna muzyka oparta w dużej mierze o brzmienia instrumentów klawiszowych i nieziemskie wokale KuL. Pulsujący bas, niespieszna melodia, odrobina zdecydowanych klawiszowych uderzeń, i (UWAGA) growle to cechy charakteryzujące otwierający krążek utwór „Macbeth”. Następujący po nim „Love” rozpoczyna się nastrojowo, ale z czasem nabiera dynamiki ocierając się o zimnofalowe klimaty. Niezwykle przekonująco wypada „Hyde Park”, w którym KuL śpiewa delikatnie a zakończenie to gitarowy, psychodeliczny odlot. Lubicie serial Stranger Things? Ja lubię, a instrumentalny “Puls Life” nieodparcie kojarzy mi się ze ścieżką filmową tego hitu Netflixa. W „Heavy” pojawia się coś co nazywam kontrolowanym chaosem kontrastującym z dziewczęcym, niemal dziecięcym głosem KuL. Zaskakująco prezentuje się „Depart Like a Tree”, gdyż w otwarciu słyszymy męski wokal a oniryczny klimat jest przetykany czymś na kształt… reggae? Utwór zamykający ten krążek to „Traveller Part 1” I stanowi on jedynie przygrywkę do płyty drugiej. Jest mocno elektroniczny, podszyty ambientem i zachęca do odpalenia kolejnego krążka.
HIPGNOSOS nagrali trudną płytę. Nie jest to album, który masowo trafi pod strzechy. Nie znajdziecie go też na platformach streamingowych, bo jak głosi zespół „Streaming doesn’t kill music – but it kills musicians”. Tu ważna jest całość, grafika, teksty i muzyka, jedno nie może istnieć bez pozostałych. „Valley of the Kings” to kilkadziesiąt minut wysmakowanej sztuki i jeśli jesteście otwarci na nowe doznania to płyta dla Was.
8,5/10
Piotr Michalski
















































