1.Zabierz mnie 03:59
2.We mnie w tobie 05:03
3.Poczekaj 04:32
4.Czas przygasłych świateł 04:40
5.Dom 04:21
6.Dzyń dzyń 04:04
7.Oddech 04:28
8.Kogoś będzie brak 06:41
9.Bezkres 04:51
10.Echo 03:13
Rok wydania: 2025
Wydawca: produkcja własna
https://hereonearthpl.bandcamp.com/album/za-wiat
Czwarty album HERE ON EARTH stał się faktem. Pamiętam muzyczny debiut katowiczan. Jeżeli chodzi o rodzimy rynek, jak dla mnie był czymś, co można porównać z debiutem SOENA na rynku międzynarodowym. Oba zespoły kolejnymi płytami ugruntowały solidną pozycję, Soen w całej Europie, a Here On Earth w Polsce. Fani zespołu zapewne zastanawiali się, jaka będzie kolejna, czwarta płyta. W którą pójdą stronę? W kuluarach już od dawna „Wróble ćwierkały”, że podobnie jak na poprzednim krążku, teksty śpiewane będą w języku ojczystym. Mimo, że płyta nosi tytuł „Zaświat”, to zespół skupia się raczej na ugruntowaniu swojej pozycji w Polsce, niż na planach eksportowych.
Muzycznie zespół nie zmienia swoich upodobań, to nadal ciężki, osadzony w progresywnej ornamentyce metal. Tym razem brzmienie zostało wyjątkowo dopieszczone. Tutaj posłużę się cytatem zaczerpniętym z mediów społecznościowych zespołu: „…Zmiany, kombinacje, nowe role przy produkcji i klawiszach, gitara strojona tak nisko, że prawie orała podłogę…”. Faktycznie to słychać. Jest przestrzennie, ale czuć gatunkowy ciężar i większą niż na poprzednich płytach domieszkę djentu. Paradoksalnie po odejściu klawiszowca zespołu Dawida Czekirdy, klawisze zostały tutaj jeszcze bardziej wyeksponowane i pełnią niebagatelną rolę. Jeżeli chodzi o brzmienie nowej płyty, porównałbym je z najnowszymi produkcjami szwedzkiej formacji EVERGREY. Mimo muzycznej mocy, to chyba najbardziej melodyjny album z całej dyskografii zespołu. Duży wpływ na taki stan rzeczy maja wokale Krzyśka Wróbla, oraz wspomniane klawiszowe aranże Piotra Kraska. Pod tym względem porównałbym ich muzykę z takimi markami jak brytyjski TESSERACT, duńska VOLA , czy australijskie TERAMAZE. Ciekawostka – słuchając płyty po raz pierwszy, jeszcze ze streamingu, jedna z platform streamingach miała nieco inne skojarzenia. Po wysłuchaniu zaproponowała mi sięgniecie po twórczość takich formacji jak: szwedzkie PORT NOIR i pochodzący z Teksasu STONESIDE, odkrywając na tym polu moją ignorancję, bo o istnieniu takich muzycznych marek nie miałem pojęcia.
Kilka słów o tekstach. Pozwalają na spory margines własnych interpretacji, poruszając kwestię moralnej kondycji współczesnego świata, afiliacji, znieczulicy społecznej, osamotnienia, przemijania… Ale znalazły się tutaj również teksty bardziej dosłowne, piętnujące instytucję Kościoła ( „Dzyń, dzyń”), czy ateistycznej wizji świata („Bezkres”).
8,5/10
Marek Toma
















































